8 Paź

Szczęściarze z magistratu, czyli Martyna lepsza od Nienałtowskiego

Choroba nie pozwala mi, póki co, zwyczajnie funkcjonować, dlatego piszę rzadko i wolno, wolno i rzadko też opuszczam dom.  W ostatnią sobotę września udało mi się jednak dotrzeć do Sali Rycerskiej zamku na spotkanie autorskie z Markiem Nienałtowskim, który promował właśnie swoją książkę o rodzie Podiebradów. Ale po kolei.

Dni Europy. Szeroko promujemy miasto i siebie samych, pokazując bogactwo tzw. oleśnickiej kultury. Są balony, stoiska z miodem i gaciami. Burmistrz, cały w pąsach, pręży obarczoną złotym łańcuchem pierś przed delegacjami z miast partnerskich. Na środku rynku MOKiS ustawia potężne stelaże wystawiennicze. Będzie wystawa związana z Oleśnicą, bo jaka inna mogłaby być z takiej okazji? Otóż – mogłaby. Wobec gości spoza miasta i z zagranicy promujemy Martynę Wojciechowską, związaną z Oleśnicą mniej więcej tak, jak paskudna baba na pierwszym zdjęciu wystawy z wyborami Miss Powiatu.


Martyna na końcu świata, ale przed Oleśnicą. Ciekawy pomysł na promocję naszej kultury przed zagranicznymi gośćmi.

Cóż, MOKiS ma, jak widać, nowatorskie podejście do promocji miasta, ale, zasadniczo, od promocji jest specjalnie do tego celu powołana komórka. Komórka promocyjna w magistracie jest tylko jedna, może mieć zatem problemy komunikacyjne ze światem, któremu ma komunikować wszelakie treści służące sławieniu imienia miasta. Zwłaszcza, że pełni funkcje o wiele znakomitsze. Zajęta sławieniem imienia burmistrza komórka nie zauważyła więc, że oleśnicki autor napisał popularnonaukową książkę o czeskich Podiebradach, którym Oleśnica zawdzięcza potężny rozkwit.

Książka książką, dwa lata temu pan Marek i pani Danka Kubik przygotowali piękną wystawę o tym zasłużonym rodzie. Wystawę prezentowano w oleśnickim zamku, w bazylice, a także w sąsiednich miejscowościach i – bodajże – w Galerii 56 PCEiK-u, który wystawę zamówił i sfinansował. Kiedy przed głównym wejściem do ratusza rozstawiono konstrukcje wystawiennicze byłem pewien, że pokażemy czeskiej delegacji jak dużą wagę przywiązujemy do wspólnej przecież historii, że mamy świadomość, iż ów królewski ród przyczynił się do rozbudowy i unowocześnienia naszego miasta. Tak, byłem pewien, że wreszcie ktoś, kto za to bierze pieniądze, zwróci uwagę na promocyjne aspekty historii Oleśnicy.

A guzik! Z pętelką.

Promocja książki o Podiebradach odbyła się tydzień później, już po Dniach Europy. Przyszło kilkadziesiąt osób, długo trzeba było czekać na wpis Autora. Laudację wygłosił wydawca książki, ks. Wł. Ozimek. Potem w świat historii sztuki w Oleśnicy porwał (tak, porwał!) w znakomitym wykładzie dr Piotr Oszczanowski z Uniwersytetu Wrocławskiego, jak myślę przyjaciel pana Marka i przyjaciel Oleśnicy. Sam Autor o swojej pracy wypowiadał się bardzo skromnie, co akurat dla tego pracowitego człowieka jest najzupełniej typowe. Skromność w tym wypadku nie jest jednak pożądana: książka stanowi kompletną  pozycję popularnonaukową, treść poparto przypisami (bibliografia to 86 pozycji!) oraz dużym zasobem dokumentacji fotograficznej (zdjęcia m.in. W. Piechówki, Z. Podurgiela, W. Mazurkiewicza czy samego pana Marka). Przejrzysty układ i interesująca okładka to już zasługa pani Danuty Obrębskiej-Kubik. Doprawdy, ciężko o bardziej oleśnicką pozycję!

Wśród zgromadzonych osób nie zabrakło Marzeny Helińskiej, dyrektor PCEiK-u, nauczycieli, mediów, oleśniczan zainteresowanych historią i kulturą, niektórych radnych powiatowych oraz osób zgromadzonych wokół stowarzyszenia Dla Oleśnicy i forum pasjonatów lokalnej historii.

Nie było nikogo z władz miasta. Nie było nikogo odpowiedzialnego za promocję Oleśnicy.

Może, kurka wodna, w soboty nie pracują.

Szczęściarze.

P.S. Nakład wynosił tylko 300 egzemplarzy i najprawdopodobniej już został wyczerpany, co tylko pokazuje, jak duże jest zapotrzebowanie na rzetelne opracowania związane z historią miasta. Szkoda, że administracja tego nie dostrzega. A panu Markowi raz jeszcze najserdeczniej dziękuję – za konsekwencję, tytaniczną pracę i wysiłek włożony w popularyzowanie historii Oleśnicy. Księdzu proboszczowi Wł. Ozimkowi – za świadomość historyczną i nieustanne starania renowacyjne przy mauzoleum Piastów, Podiebradów i Wirtembergów. Oby „Podiebradowie w dziejach Księstwa Ziębicko-Oleśnickiego 1495-1647” byli początkiem dłuższej współpracy obu tych ludzi, bardzo oddanych naszemu miastu i jego historii.

UWAGA AKTUALIZACJA 29.10: jak sądzę niniejszy tekst mógł również przyczynić się do zrealizowania wystawy w ratuszu oraz przeprowadzenia w nim promocji książki pana Marka. Za stroną www.olesnica.pl:

„W holu Urzędu Miasta Oleśnicy można oglądać wystawę „Pamięci Podiebradów. Oleśnica i księstwo w latach 1495-1647”. Dzisiaj odbędzie się także promocja książki dra Marka Nienałtowskiego.

Wystawę można oglądać do jutra włącznie w holu ratusza (II p.). Jej celem jest ukazanie dziejów naszego miasta i powiatu poprzez pryzmat historii rodu Podiebradów, panujących w księstwie oleśnickim w latach 1495-1647. 

Dzisiaj o godz. 12.30 w ratuszu odbędzie się również promocja książki autorstwa dra Marka Nienałtowskiego pt. „Podiebradowie w dziejach księstwa ziębicko-oleśnickiego 1495-1647. Będzie to okazja do zakupu wydawnictwa (30 zł)”.

Szkoda, że od właściwego czasu, w jakim powinna odbyć się taka promocja, minął miesiąc. O formie (wystawa jeden dzień, na II piętrze bez windy, informacja o promocji w dniu promocji) nie będę się rozpisywał. Poniżej w komentarzach wszystko zostało już napisane.

Mimo wszystko, pozdrawiam ratuszowy dział promocji. Dobre i to.

UWAGA AKTUALIZACJA 27.11: Pan Marek został zaproszony na posiedzenie Rady Powiatu w dn. 25.11.2013. Miał okazję zabrać głos i podpisywać książki. Spotkaniu w starostwie towarzyszyła ekspozycja części wystawy o rodzie Podiebradów. Okazuje się, że można zrobić promocję wartościowej pozycji również w urzędzie, wobec radnych i gości, a nawet – o zgrozo – udzielić głosu autorowi książki.

Powinienem odnieść się do analogicznego wydarzenia w ratuszu sprzed miesiąca, ale dochodzę do wniosku, że nie ma sensu. Nie wiem po prostu, czy mamy do czynienia z umysłowym niedołęstwem, czy ze złą wolą decydentów z rynku.

Zresztą, szczegóły znajdują się w komentarzach.

Michał Skrzypek

Michał Skrzypek

Oleśnicę ma we krwi i nie widzi szansy na jakąkolwiek przeprowadzkę. Kiedyś próbował i wrócił po dwóch tygodniach, bo klimat miasta był inny niż oleśnicki. Czyta Chwina, Eco i Pana Samochodzika. Interesuje się samorządnością i historią regionu. Nie znosi obłudy, przeświadczenia o własnej nieomylności i brukselki. Zamiast jeździć do Egiptu łazi po Sudetach, bo je kocha. Twierdzi, że jego żona też. Jeśli ma wolne, najłatwiej spotkać go z aparatem przy którymś z zabytków. Uważa, że Oleśnica ma zbyt wielki potencjał, by marnować go na bycie sypialnią Wrocławia. Niektórzy mówią, że jest fajny. Z grzeczności nie zaprzecza.

More Posts - Website

Follow Me:
TwitterFacebook

23 myśli na temat “Szczęściarze z magistratu, czyli Martyna lepsza od Nienałtowskiego

  1. Oficjalna strona internetowa Oleśnicy, redagowana – z pewnością – a jakże – przez Sekcję Promocji NieWiadomoCzego. Najnowsze newsy: o kulturyście, co reprezentuje klub z Lublina (!!!) i wygrał jakieś tam zawody w czeskiej Opavie; o zawodniku MMA (tym razem klub oleśnicki), co wygrał przez nokaut. A o książce Pana Marka – ani pół słówka…
    No gdzie tam się Panu Markowi równać się z jakimiś tam osiłkami?!?!

    1. Damian, na promocji książki był dokumentalista z ratusza. Niestety, do dzisiaj na oficjalnej stronie miasta nie ma o tym wydarzeniu choćby wzmianki. O kulturyście i panu od lania po mordzie – i owszem. Tak się zastanawiam, czy może ktoś intencjonalnie omija kwestie związane z osobami krytykującymi obecny porządek?

  2. Kiedy mi się coś bardzo spodoba lubię odwołać się do cytatu. Są takie zdania które będą pasować do tego o czym chcę napisać.

    ” Zabytki Rzymu dają świadectwo nie tylko świetności starożytnego imperium, ale również wrażliwości późniejszych donatorów. Spuścizna zasłużonych dynastii widoczna jest na każdym kroku, a nazwiska budowniczych czy artystów są powszechnie znane i szanowane. Świadomość komu Wieczne Miasto zawdzięcza swój kształt jest oczywista. Prawidłowość taka funkcjonuje prawie wszędzie tam, gdzie światli władcy wyznaczali kierunki rozwoju miast. Dotyczy to nie tylko metropolii.”

    I jak to się ma do realiów oleśnickich, do konsekwentnej nieobecności, pomijaniu historii i tego wydawnictwa które ukazało się dzięki sfinansowaniu ze środków ks. W. Ozimka. Jak się to odnosi do szacunku dzieł sztuki, spuścizny historycznej zasłużonych dynastii, artystów, symboli miejskich w opisywanym problemie na blogu http://matryca.fotolog.pl/1614—2014,2518825,link.html. Przecież niedawno wydano książkę dr P. Oszczanowskiego o dziełach Gerharda Hendrika który opisuje te płaskorzeźby ratuszowe a w niej – i tu odwołam się do kolejnego cytatu ze słowa wstępu Pana burmistrza

    „Urząd Miasta Oleśnicy, współfinansując wydanie tej książki, wspiera poczynania stawiające sobie cel popularyzacje dziejów i zabytków naszego miasta. Tego typu strategia jest obliczona na efekty, które przynoszą wymierne korzyści. Jest to rodzaj inwestycji, który wzmacnia więź i dumę mieszkańców z ich miasta rodzinnego oraz miejsca ich pracy i nauki, buduje także pozytywny wizerunek Oleśnicy na zewnątrz.”

    Ten pierwszy cytat pochodzi z zaproszenia wystawy poświęconej „Pamięci Podiebradów” które było również rozdawane w czasie promocji książki. Autor cytowanych słów Michał Skrzypek gratuluję i pozdrawiam.

    1. Pozdrawiam również, panie Wiesławie. Dziękuję za mądry komentarz. Są rzeczy, na które – jak widać – nie mamy wpływu. Hipokryzja decydentów jest jedną z nich.

  3. Kiedy wspólnie z Zbigniewem Podurgielem napisaliśmy książeczkę o zamku – zrobił się szum. Ś.P. Zbigniew Naparty, który ją wydał bez porozumienia z dyrektorem zamku, opowiadał, że wysłannik z UM miał pretensje, że osoby będące w ratuszu na czarnej liście mogły w mieście wydać książkę. To było wówczas niepojęte.
    Dzisiaj historia się powtarza. Urażone ego władzy, spowodowało, że o książce promującej Oleśnicę nie wolno w UM wspomnieć. Jest to chore.

  4. Dni EUROPY, Czarny Ląd? Ja tu zaczynam widzieć logikę: najmniejszy z premierów mówił onegdaj, że jesteśmy za Gabonem. W rankingach na temat warunków dla prowadzenia biznesu wyprzedza nas coraz więcej krajów afrykańskich… Wcale nie zdziwiłbym się gdyby podobnie było z korupcją.
    Zatem oleśnickie Dni EUROPY niosły ukryty przekaz: co tam Podiebradowie?! Co tam Wirtembergowie?! BĘDZIEMY DRUGĄ AFRYKĄ!!!
    To byłoby dobre hasło wyborcze!

    1. Ta miła pani na zdjęciu to prawniczka z Meksyku, specjalistka od praw kobiet, ponoć osoba o gołębim sercu. Generalnie trzymam za nią i jej klientki kciuki, chociaż zrobiła z siebie pannę o typie urody, w którym raczej nie gustuję. Jak żywcem z Memlinga wyjęta.

      Idzie mi tylko o wyrażenie braku zrozumienia promocyjnych akcji ratusza. Wg jakiego klucza organizowane są takie wystawy?

  5. Pewnie oferta wg. cena najniższa – kup teraz. Wystawy plenerowe, uliczne mają bardzo dużo odbiorców, nieporównywalnie więcej od tych prezentowanych w korytarzu Sali Widowiskowej czy Bramy Wrocławskiej. Wielu osobą się to podoba, spacerują, czytają, oglądają to jest bardzo dobra forma przekazu. Przypominam jak bardzo dużym zainteresowaniem cieszyła się wystawa uliczna przedstawiająca widokówki przedwojenne Oleśnicy – to jest dobre i na tych stelażach stale powinno pojawiać się coś nowego, oczywiście w formie odpowiedniej dla danej okazji i czasu. Martyna Wojciechowska miała wiele wystaw plenerowych i wie jak robi się promocję. Zdjęcia z jej podróży oglądałem wcześniej na stronie National Geographic (jest tam redaktorem naczelnym) są dobre ale na pewno nie na obchodzone Dni Europy Oleśnicy. Wracając do pierwszego zdania, na Allegro kupuje się i również sprzedaje. Czy tak ciężko wykonać wielkoformatowe plansze z zdjęciami Oleśnicy znanych fotografików, artystów lub użyć gotowce z historii naszego miasta ( Podiebradowie, Wirtembergowie, ciekawe zdjęcia z krypt itd.) i pokazać na ulicy i przede wszystkim sprzedać za symboliczną złotówkę do pobliskich miejscowości (gdzie się da). Chciałbym aby w 2014 r. na Bramie Wrocławskiej zawisł baner z zdjęciem herbu Oleśnicy z ratusza. W końcu Brama od jakiegoś czasu robi za wielki słup ogłoszeniowy nawet walk bokserskich.

    1. Panie Wiesławie, każdy pomysł, który pochodzi od stowarzyszenia Dla Oleśnicy, jest przez niektórych nie do przyjęcia. Przypomnijmy starania o Obywatelską Inicjatywę Uchwałodawczą, pomniki przyrody, zabezpieczenie środków w budżecie na realizację ścieżki edukacyjnej „Oleśnica wczoraj i dziś” (nie DOTACJE na ten cel, jak poinformowała opinię publiczną skarbniczka miasta, a zabezpieczenie środków budżetowych – wykonać projekt mógłby każdy podmiot wyłoniony nawet na drodze przetargu). Do tego szereg interwencji np. związanych ze stroną dziennikarstwa obywatelskiego, która okazała się doraźnym, sztucznie wskrzeszanym projektem, czy niewygodne pytania o koszty obsługi śmieciowej. O naszych komentarzach na portalu dlaolesnicy.org nie warto wspominać.

      Niektórzy nas nie lubią, bo lubimy tych, których w oficjalnym obiegu lubić nie wypada.

      Do tego jesteśmy jedynym pozapartyjnym stowarzyszeniem, który pomimo udziału w wyborach próbuje coś robić nie czekając na kolejną kampanię wyborczą. Czym zajmują się pozostałe ugrupowania? Gdzie tzw. Nowoczesna Oleśnica niejakiego pana Konopki? Co robi SIO? Z jakimi projektami wystąpiły opozycyjne ugrupowania będące w RM?

      No właśnie.

      Odnoszę wrażenie, że dopóki czynimy starania o lepszą Oleśnicę, nie otrzymamy, nazwijmy to, mandatu na realizację projektów.

      Na Bramie Wrocławskiej nie zawiśnie więc nic, co moglibyśmy wskazać MY.

      Wystawy plenerowe służą społeczeństwu i cieszą się dużym zainteresowaniem. Na wrocławskim rynku (i w jego sąsiedztwie) stelaże są całoroczne, zmienia się jedynie tematyka. Nie mam nic przeciwko Martynie i jej wojażom, chociaż nieco jej zazdroszczę: realizuje swoje pasje jeżdżąc po świecie, wspinając się na Mt. Everest, przejeżdżając cały rajd Paryż-Dakar czy kręcąc filmy „na krańcu świata” o takich paniach, jak ta ze zdjęcia powyżej. I jeszcze z tego żyje.

      Mam za to wątpliwości co do czasu i miejsca obecnej wystawy. I powiem wprost: z promocyjnego, dyplomatycznego i politycznego punktu widzenia oleśnickiego patrioty, korzystniej byłoby w tym miejscu i czasie pokazać wystawę o Podiebradach (należącą do PCEiK-u), następnie wręczyć czeskiej delegacji kilka egzemplarzy książki pana Marka, a nawet zaprosić Go na spotkanie z Czechami.

      Idealnie byłoby uczynić z promocji książki o Podiebradach element Dni Europy (książka już była wtedy gotowa), może Czesi przywieźliby jakiegoś swojego historyka…

      Ale to już raczej pomysł z kategorii political fiction. Ot, co.

      1. Michał ma, niestety, rację. Poszedłbym dalej – każde stowarzyszenie, niezwiązane w żaden (!!!) sposób z obecnym układem koteryjno-politycznym, będzie na cenzurowanym. I choćby z nie wiadomo jak dobrym pomysłem i dobrą inicjatywą wystąpiło, będzie traktowane jako potencjalny rywal, również polityczny.
        Jak się trwa na jednym stanowisku przez lat kilkanaście, a burmistrzem, czy przewodniczącym rady miasta jest się niejako przez zasiedzenie, to w pewnym momencie traci się zdolność do racjonalnej oceny sytuacji. Wówczas każda oddolna inicjatywa jest traktowana jako potencjalny zamach na – wygodne dla niektórych – status quo. A obywatelska inicjatywa uchwałodawcza? Kto – po kilkunastu latach rządzenia – dobrowolnie zechciałby się podzielić władzą z mieszkańcami? Przeświadczenie o własnej „wiedzy i doświadczeniu” na to nie pozwala… Świat idzie do przodu, w całym kraju decydenci coraz częściej liczą się ze zdaniem obywateli, tylko u nas zabija się oddolne inicjatywy i dezintegruje się lokalną społeczność. Dla własnej wygody.
        Cóż… Trzeba nam wszystkim poczekać na lepsze czasy…

  6. 29.10 zaktualizowałem wpis o komunikat odnośnie do promocji książki w ratuszu. A jednak można. Rychło w czas, jak mawiała moja babcia.

    1. Michał,
      ta „promocja”, to była taka „promocja”, że nazwisko autora padło 1 (słownie: jeden) raz: mianowicie z ust ks. Ozimka.

      Zelinka swoim zwyczajem wdał się w smętny monolog o tym, jakim pięknym miastem jest Oleśnica i jak to dobrze, że są w Oleśnicy takie osoby, które zgłębiają historię i przybliżają ją mieszkańcom. I w tym momencie z ust Zelinki padły nazwiska Krzysztofa Dziedzica, oraz… „naszego Burmistrza, z którego inicjatywy też doszło do wydań, opracowań, na które Państwo Radni przyzwoliliście, zabezpieczając stosowne środki” (cytat dosłowny!). O p. Marku nawet nie raczył był wspomnieć.

      Natomiast Burmistrz pokusił się nawet o cytat… tyle, że nie z RZEKOMO promowanej książki p. Marka, ale z książki „Znane i nieznane dzieje Piastów oleśnickich w latach 1312-1492” . Po czym skrzętnie nawiązał do domu spotkań z historią. Nazwiska p. Marka również nie wymienił…

      Wystawa była dostępna wczoraj. Obok, przy stoliku, siedziała jedna z radnych powiatowych i sprzedawała książkę p. Marka. P. Wiesław mówi, że po wystawie dzisiaj już żaden ślad nie pozostał…
      W świetle tego, czego świadkiem byłem wczoraj, użycie słowa „promocja” jest sporym nadużyciem.

  7. Nie ma żadnej wystawy w holu ratusza, została zlikwidowana dzisiaj rano. Jeśli chodzi o datę powstania księstwa oleśnickiego czy nadania praw miejskich ? to widocznie ktoś tego nie ogarnia.

    1. To co obaj Panowie piszą, to zakrawa na kpinę z poważnego człowieka. Zrobiono chyba wystawę i promocję książki w ratuszu tylko po to, żeby nikt nie mógł władzom zarzucić, iż niczego nie zrobiły.

      Żal mi pana Marka, w normalnym mieście osoba tego pokroju byłaby powodem do dumy i żywą promocją Oleśnicy.

      Żenada i wstyd, ot co.

        1. Z zaproszeń wynikało, że prezentacja uczniów miała dotyczyć 750-lecia(?)
          powstania księstwa oleśnickiego, jednak nie miała ona nic wspólnego z
          powstaniem księstwa. Nie wspomniano pierwszego księcia oleśnickiego
          Bolesława, który 700 lat temu je objął. Nie wspomniano Konrada I, który
          położył znaczne zasługi w jego rozbudowę. Nie wspomniano również innych
          książąt piastowskich. Natomiast spotkanie faktycznie dotyczyło okresu
          Podiebradów (o tym mówili uczniowie gimnazjum, pokazano wystawę im
          poświęconą i jakoby była promocja mojej książki poświęconej
          Podiebradom). Czy władzom Oleśnicy jest obojętne, ze zapraszają na
          prezentację z okazji powstania księstwa oleśnickiego, natomiast wszystko
          dotyczyło książąt, którzy zaczęli panowanie ponad 180 lat później.
          Błędy historyczne stały się normą w promocji Oleśnicy, mimo, że
          burmistrz J. Bronś ma się za znawcę historii miasta. O tym piszę na
          stronie w wielu miejscach i niedługo ponownie do tego wrócę, bo UM
          Oleśnicy daje ku temu ciągłe powody.

          1. Panie Marku, odnoszę wrażenie, że nie tylko w dziedzinie historii i promocji decydenci, ufni we własną „wiedzę i doświadczenie”, robią pewne rzeczy w celu zadowolenia malkontentów (czyli… nas?), nie zaprzątając sobie głowy rzeczowością, gospodarskim podejściem do danej kwestii, mądrością czy – jak w tym przypadku – prawdą historyczną.

            I tylko uczniów żal. Co możemy robić? Nagłaśniać, prostować, publikować, żeby młodzi (i dorośli też) zapamiętali właściwe daty i fakty z dziejów własnego miasta.

            Po śmierci T. Mazowieckiego robiono sondę w warszawskich szkołach, spora część uczniów nie wiedziała, kim On był, twierdzili, że to może jakiś dowódca z czasów II w. św. I tak dobrze, że nie przypisali Mu wprowadzenia Krzyżaków do Polski.
            Zgroza.

            Dlatego Pana praca jest tak ważna, poza ogromem wiedzy ma olbrzymi walor edukacyjny i wychowawczy.

            Oby Panu wystarczyło zdrowia i cierpliwości, jak widać do zrobienia jest jeszcze bardzo wiele – i mamy pomysł jak tę wiedzę popularyzować. Lokalne media pomogą. Szczegóły niebawem.

            Łączę pozdrowienia,
            Michał.

  8. 27.11 Zaktualizowałem wpis w kwestii promocji książki pana Marka w starostwie w dn. 25.11. W porównaniu z akcją z ratusza jest to różnica klas.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *