19 Gru

Patriota? Patrycjat!!!

Oleśnica. Zakład karny. Tablica pamiątkowa. Oficjalna. Co tu można spieprzyć?

Okazuje się, że można:

Niech zgadnę: Sekcja Promocji Miasta?

No cóż, jeśli ktoś myli promocję z propagandą, to i patriota pomerda mu się z patrycjatem

O anglojęzycznej nawet wersji nie wspomnę. Szkoda słów…

PS. Zdjęcie tablicy pochodzi ze strony p. Marka Nienałtowskiego, który pierwszy zauważył ten kompromitujący lapsus: http://www.olesnica.nienaltowski.net/wiezienie_tablice.htm

28 Lis

Taka piękna katastrofa!

Miały być: chleb, praca i dobrobyt. Dla całego powiatu. Są: niesmak, kompromitacja i wstyd. Na całą Polskę.

Kolorowe marzenia o lotnisku w Oleśnicy roztrzaskały się o szarą rzeczywistość. Klamka zapadła w poniedziałek, 25 listopada, kiedy to Rada Powiata przegłosowała uchwałę o definitywnym zakończeniu lotniskowego projektu i zwróceniu nieruchomości z powrotem do Agencji Mienia Wojskowego. Oficjalny powód – prozaiczny: zbyt duże nakłady finansowe.

Przypomnę tylko, że ja, jako pierwszy – w maju 2011 roku – odważyłem zadać pytanie, jakie będą koszty tego przedsięwzięcia i czy powiat oleśnicki będzie w stanie takie obciążenia finansowe udźwignąć. W ramach odpowiedzi  zostałem po żołniersku zrugany przez jednego z inicjatorów tego projektu. Jak się później okazało, i tak miałem szczęście, że zostałem potraktowany w miarę ulgowo. Bo gdy nad lotniskiem zaczęły się gromadzić czarne chmury, owemu inicjatorowi puściły hamulce i bez refleksji pluł na oślep, nie przebierając w słowach. Jeździł (bo przecież nie latał) po wszystkich i wszystkim, co miało cokolwiek wspólnego z Urzędem Lotnictwa Cywilnego, oleśnickimi samorządami i lotniczą spółką. A po prezesach tej spółki – w szczególności.

Teraz wydawać by się mogło, że powinienem mieć satysfakcję, że projekt lotniskowy upadł. Otóż NIE MAM. Bo naprawdę chciałem, żeby Politechnika Wrocławska przeniosła do Oleśnicy swój ośrodek badawczy; bo naprawdę chciałem, żeby w Oleśnicy pojawili się nowi inwestorzy; bo naprawdę chciałem, by w Oleśnicy łatwiej było znaleźć pracę. A takie wizje roztaczały przed nami wszystkimi osoby odpowiedzialne za ten projekt. Miał być skok cywilizacyjny. Miało być rozwojowo, innowacyjnie, z rozmachem. ODRZUTOWO!

Nie jest mi do śmiechu jeszcze z innych, dużo bardziej złożonych powodów. Oto bowiem casus lotniska obnażył słabości oleśnickich samorządów.

Po pierwsze: zabieranie się za projekt, przepraszam za wyrażenie, od du*y strony. Kompromitująca amatorka! Biznesplan? Jaki biznesplan?! Powołamy prezesa, on przygotuje biznesplan! Koncepcja zagospodarowania?! Koncepcje są dla mięczaków! Teraz idziemy na żywioł, a o kasę pomartwimy się później!

Po drugie: brak realnej oceny własnych możliwości. Przede wszystkim finansowych. W sytuacji, gdy powiat z trudem utrzymuje szpital, gdy zadłużenie powiatu sięga dozwolonego progu, lotnisko NIE MOŻE BYĆ inwestycją pierwszej potrzeby.

Po trzecie: SPL-O. Niejasne i nieuregulowane relacje z SPL-O. Przez długi czas Starostwo pozwalało, by stowarzyszenie wchodziło na lotnisko jak do siebie, a później stowarzyszenie podniosło raban, że TYYYYYYLE zrobiło dla lotniska, a teraz się ich wyrzuca. Od początku trzeba było postawić sprawę jasno: powiat jest GOSPODARZEM i rządzi po gospodarsku, a SPL-O jest GOŚCIEM. Wspiera, ale nie wchodzi w kompetencje urzędników/prezesów.

Po czwarte: przedziwna niechęć do współpracy w imię wyższych celów. I to pomimo wcześniejszych deklaracji. I to deklaracji złożonych PUBLICZNIE i NA PIŚMIE! Ewidentnie zabrakło współpracy gminy i miasta z powiatem, zarządu powiatu ze starostą, starosty ze stowarzyszeniem, stowarzyszenia ze spółką, spółki z mediami. I w drugą stronę.

525ba12c5661e_o
11 września 2012. Moment podpisania deklaracji współpracy przez władze Gminy Oleśnica, miasta Oleśnica oraz powiatu oleśnickiego. /źródło: olesnica.naszemiasto.pl/

Po piąte: do oleśnickich samorządów dostają się ludzie niesłowni, którzy nie poczuwają się do odpowiedzialności za swoje słowa i czyny przed swoimi wyborcami. Ludzie, którzy bez mrugnięcia okiem obiecują 1000 miejsc pracy, a później z rozbrajającą szczerością dodają, że „marzyć trzeba”. I do tego hipokryci, którzy najpierw publicznie deklarują współpracę nad ambitnym projektem, a później siedzą z załóżonymi rękami i przyglądają się. Panowie – słowo gentlemana jest święte – jeśli coś się komuś obiecało, wypadałoby dotrzymać słowa; a jeśli nie macie zamiaru się angażować, to może lepiej byłoby żadnej deklaracji nie podpisywać? W dodatku pełno jest takich, którzy najpierw zagłosują za projektem, by po roku przyznać, że ów projekt był zbyt ambitny i go zarzucić. W każdym przypadku – zero odpowiedzialności.

Po szóste: kompletna bezradność w przyciąganiu inwestorów. Od samego początku trąbiono, że będzie Politechnika, że będzie montownia odrzutowców. A pozostali inwestorzy – na samą wieść o lotnisku – będą dobijać się drzwiami i oknami… No więc nie ma ani Politechniki, ani montowni odrzutowców. Nie ma niczego.

Teraz, gdy nie ma już lotniska, na horyzoncie pojawia się nie-lotniczy inwestor, który gotów jest wyłożyć okrągły MILIARD EURO. Który zjada niedoszłych lotniskowych inwestorów na pierwsze śniadanie. Aż boję się pomyśleć, że może to być tylko gra, w której graczami są samorządowcy, a pionkami – wyborcy. Ta gra się nazywa „KAMPANIA WYBORCZA”.

Mimo wszystko, mam nadzieję, że tak nie jest… Pukam w niemalowane!

11 Paź

Nieomylność zobowiązuje

Nieomylność zobowiązuje. Sam Nieomylny jest zobowiązany do emanacji swoją nieomylnością i do trwania w tejże. Do zadań jego Dworu należy: a) Nieomylnego w trwaniu w swojej nieomylności utwierdzać, b) nieprzekonanych przekonywać, c) wątpiących prostować, d) siebie nawzajem w wierze w Nieomylnego umacniać i pokrzepiać. Źródłem wszelkiego światła jest Nieomylny – Dworzanie mogą, co najwyżej, błyszczeć światłem odbitym.

Jest jeszcze jeden dogmat: Nieomylny, nie dlatego jest nieomylny, by można było z nim dyskutować. Nieomylność nieomylnego nie podlega żadnej dyskusji. Kropka.

Doskonale przekonał się o tym pewien Dworzanin, który odważył się zakwestionować nieomylność Nieomylnego. Po siedmiu latach trwania w „dworskim” letargu, nagle się ocknął, przejrzał na oczy i stwierdził, że tak dalej być nie może.

Niestety, dworzanin, który dopuszcza się tak rażącego łamania dworskich manier i obyczajów, który podaje w wątpliwość dogmat o nieomylności Nieomylnego, musi liczyć się z banicją i ostracyzmem ze strony pozostałych członków Dworu. Były już Dworzanin zrezygnował ze zobowiązania do świadczenia dobrowolnych i spontanicznych pochwał pod adresem Nieomylnego.

Tak więc, Staszku, w kontraście do nieomylności Nieomylnego, Ty teraz możesz emanować i epatować swoją niezależnością. Wszem i wobec, na lewo i prawo… Tego już Ci nikt nie odbierze. Ale mam tylko jedno pytanie: DLACZEGO DOPIERO TERAZ??!! Przez całych 7 lat sprawowania mandatu i trwania w tzw. Porozumieniu Radnych nie zauważyłeś, że nikt nie liczy się z Twoją opinią? Czy przez te 7 lat nie przeszkadzało Ci to, że dawałeś sobie narzucić zdanie, z którym się nie zgadzałeś?

Poza tym, Staszku, nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, że w niezbyt komfortowej sytuacji postawiłeś swoich byłych kolegów z organizacji partyjnej… Ich młodsi koledzy też złożyli projekt uchwały (w sprawie budżetu obywatelskiego) do Przewodniczącego Rady Miasta, też zgodnie z regulaminem i procedurami. A Przewodniczący Rady Miasta – zapewne zapatrzony w Nieomylnego – ów projekt wyrzucił do kosza, tłumacząc, że obecny budżet Oleśnicy jest już WYSTARCZAJĄCO OBYWATELSKI. Jak na taką decyzję zareagują starsi koledzy z partii? Albo pokażą pazur, albo – trwając w wierze w dogmat o nieomylności Nieomylnego – położą uszy po sobie i z pokorą przeproszą za wyskok młodszych kolegów…

Cóż, Panowie z PO: chcieliście się odróżniać? Lepsza okazja może się już nie przytrafić…

chuck_norris

2 Paź

Quo vadis rado?

szopka

Takich jaj, jak w ciągu ostatnich 2-3 tygodni, w oleśnickim ratuszu nie było dawno.

Przewodniczący Rady Miasta, którego zadaniem jest organizowanie pracy kierowanej przez niego rady i stanie na straży porządku (czytaj: prawa), sam nagina ustawy i regulaminy, którymi powinien się kierować, tym samym przekracza swoje uprawnienia (o szczegółach może w kolejnym wpisie…).

Jeden Wiceprzewodniczący Rady Miasta, w wytoczonym mu procesie cywilnym, zostaje uznany za winnego pomówień i obraźliwych wpisów na forum i skazany na grzywnę. Kwestii czy wyrok sądu jest sprawiedliwy, czy nie – nie skomentuję…

Drugi Wiceprzewodniczący Rady Miasta, w ramach protestu wobec prób odbierania mu prawa do artykułowania własnych poglądów, rezygnuje z funkcji wiceprzewodniczącego i występuje z mitycznego Porozumienia Radnych Rady Miasta VI kadencji, potocznie zwanego „koalicją”. O tym, że nie miał prawa do własnego zdania zorientował się – przypadkiem – po 7 latach (!!!) trwania w „koalicji” i przyklepywania uchwał autorstwa Nieomylnego.

Cóż… Taka Rada Miasta, jacy jej Przewodniczący…

Szopka trwa…

21 Wrz

Komputery, a czynnik ludzki

349698_4521
Źródło: sxc.hu

Komputery są wszędzie. Moi studenci nie wyobrażają sobie studiów bez komputera. Do tego stopnia, że bardziej wierzą komputerom, niż we własne możliwości.  Jednym z najprostszych zadań, które studenci muszą wykonać w ramach laboratorium z fizyki jest wyznaczenie masy/gęstości aluminiowego elementu. Wiele już razy zdarzało mi się sprawdzać sprawozdania, w których masa takiego elementu – niewielkiej, sześciennej kostki – według studenta – równa jest masie średniej wielkości planety. Po czym student zaskoczony pytaniem „A skąd Ty człowieku masz ten wynik?!”, z rozbrajającą szczerością oznajmia „NO PRZECIEŻ KOMPUTER TAK POLICZYŁ!!!”.

Wtedy zwykle próbuję wytłumaczyć biedakowi, że owszem komputer jest w stanie policzyć wszystko… czasem nawet poprawnie… ale pod jednym, niezwykle istotnym warunkiem: że umie się z komputera korzystać i że dane wejściowe, na podstawie których oblicza wynik końcowy, są prawidłowe i są wprowadzane również w sposób prawidłowy. Trochę to trwa, zanim student załapie, ale prędzej czy później mogę się chwalić kolejnym sukcesem dydaktycznym…

To z życia wzięty dowód na to, że współpraca na linii komputer-człowiek jest czasami utrudniona, ale zazwyczaj możliwa… O tym, że łatwo nie jest przekonał nas wszystkich Skarbnik Miasta, przyznając – trochę nie wprost – że instrukcje obsługi komputera są pisane w sposób cokolwiek nieprzystępny…

Nie dalej jak wczoraj obiegła Oleśnicę wiadomość, że Prezes spółki Lotnisko Oleśnica sp. z o.o. w dokumentach przekazanych Starostwu domaga się podwyżki… Jednak w rozmowie z redakcją portalu przyznał: „To jest błąd drukarski, albo Excel coś wyrzucił. Powiedział to prezes spółki, której ambicją jest stworzenie w Oleśnicy ośrodka naukowo-badawczego… Z całym szacunkiem, ale tym jednym krótkim zdaniem Pan Prezes ostentacyjnie pomija czynnik ludzki. Według Pana Prezesa to oczywiste, że pomylił się komputer, nie człowiek, i tak naprawdę nikt żadnej podwyżki się nie domaga. Albo domagał się jej komputer – nie człowiek.

O ile Pan Prezes założył, że sztuczna inteligencja jest zawodna, to już Przewodniczący Rady Miasta przyjął postawę zgoła odmienną: myli się człowiek. Maszyna? Nigdy!!! Otóż na łamach innego portalu pokazuje radnym, którzy domagają się niższych stawek opłaty śmieciowej, w jak wielkim są błędzie. Błędzie, o którym poinformował go w dniu 11 września 2013 roku program komputerowy o zacnej i wpadającej w ucho nazwie „Odpady – podatki i opłaty”. Tak stwierdził komputer i inaczej być nie może! Co z tego, że tak naprawdę wszystko zależy od algorytmu użytego przy tworzeniu tego oprogramowania; od predefiniowanych stałych czy też zmiennych wprowadzanych z klawiatury… przez człowieka! O takich drugorzędnych szczegółach Pan Przewodniczący nawet nie raczył był poinformować. Stanowisko Przewodniczącego brzmi: komputer ma rację, myli się każdy, kto twierdzi inaczej!

Cóż… O ile w przypadku moich studentów jest szansa na ich „naprostowanie” – są to ludzie młodzi, zazwyczaj wyuczalni… Wciąż mają przed sobą całe życie zawodowe, więc ich rokowania są wciąż pomyślne. O tyle w przypadku emerytowanego nauczyciela, doświadczonego, od kilkunastu już lat kierującego organem samorządowym, ślepo wierzącego w nieomylność Nieomylnego i przekonanego o wyższości komputera nad ludzkim umysłem, nie widzę już nadziei.

Z pewnością jednak taką nadzieję przyniosłaby zmiana Przewodniczącego…