20 Mar

Naprawdę nie dzieje się NIC??

Od 3 miesięcy testuję usługę o nazwie „Oleśnicki Informator SMS-owy”, który – według Sekcji Promocji Niewiadomoczego – ma NA BIEŻĄCO informować o najważniejszych wydarzeniach w Oleśnicy. Chociaż system zustał uruchomiony na początku 2012 roku, sam zacząłem z niego korzystać dopiero w grudniu 2013. Chyba niewiele straciłem…

Do tego miejskiego systemu informacyjnego zapisałem się dokładnie 16 grudnia 2013 roku. Wysłałem „ZAPISZ” pod odpowiedni numer. Prawie natychmiast otrzymałem takie potwierdzenie:

Screenshot_1

Pomyślałem sobie, że skoro dopiero się zapisałem, to byłoby niegrzecznie, gdybym się tak od razu wypisał. Więc z utęsknieniem wyczekiwałem kolejnych SMSów.

Kolejna wiadomość przyszła 2 dni później (18 grudnia 2013):

Jest dobrze! Miłe to, że dbają o to, bym nie popadł w długi. Przy okazji dbają o kondycję finansów miasta.

Czekam dalej. Kolejne wiadomości przyszły odpowiednio 13 i 20 lutego:

I to byłoby na tyle. Tak zakończyła się moja esemesowa korespondencja z UMO. Nie, nie zrezygnowałem z serwisu SMS. Po prostu to są WSZYSTKIE NAJWAŻNIEJSZE WYDARZENIA, które miały miejsce w Oleśnicy w ciągu ostatnich 3 miesięcy. Przynajmniej według Sekcji Promocji Niewiadomoczego: śmieci i dwa koncerty – ikony Piwnicy Pod Baranami i nieco już przygasłej divy polskiego jazzu. Szału nie ma…

Czy naprawdę w Oleśnicy nie dzieje się nic ciekawego?

Otóż spieszę poinformować naszych „speców” od promocji miasta, że w Oleśnicy dzieje się o wiele więcej, niż to mogłoby wynikać z obsługiwanego przez nich serwisu SMS-owego.

I tak na przykład: koncert „Braci”, Beskitu Hip-Hop Festival, koncert kolęd w wyk. Anny Szałapak, gala noworoczna Orkiestry Symfonicznej Filharmonii Opolskiej, recital Artura Andrusa, koncert kolęd w wykonaniu chóru kameralnego MOKiS, gala operetkowa, spektakle w MOKiSie, występ Kabaretu pod Wyrwigroszem, wystawy, recitale, Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy; mecze Pogoni, Siatkarza, turnieje sportowe: judo, karate, tenista stołowego, siatkówki, spartakiada przedszkolaków, sparingi oleśnickich klubów i wiele innych.

Kiedyś, na przykładzie tablic na więziennym murze, pisałem o tym, że jak się Sekcja Promocji Niewiadomoczego za coś weźmie, to na pewno to spieprzy… Oleśnicki Serwis SMS-owy tylko to potwierdza. Zamysł był dobry, ale zabrakło profesjonalizmu, organizacji pracy. Może też dobrej woli, odrobiny zapału i cierpliwości…

Promocja MIASTA wychodzi naszym ratuszowym specjalistom od promocji raczej niespecjalnie. Zdjęcia poniżej pokazują, że dużo lepiej wychodzi im dbanie o to, by nieomylne oblicze naszego BURMISTRZA jaśniało światłem pełnym i jaskrawym. Wszak kierowniczka Sekcji Promocji MIASTA pełni jednocześnie funkcję Rzeczniczki BURMISTRZA. Albo na odwrót…

24 Kwi

Źle się stało…

Źle się stało, że CBA podczas kontroli w oleśnickim Urzędzie Miasta wykryło nieprawidłowości, które mogą wskazywać na złamanie przepisów zawartych w ustawie o zamówieniach publicznych. Sprawa błaha, ale doliczyłem się co najmniej kilku powodów, by stwierdzić, że źle się stało.

Przede wszystkim dlatego, że nadszarpnięty został wizerunek osób odpowiedzialnych za przeprowadzenie feralnego przetargu. Co prawda raport CBA to TYLKO wskazanie na możliwość złamania procedur, a do wiążących decyzji (które wcale nie muszą być takie krytyczne, jak wspomniany raport) w tej sprawie jeszcze daleka droga, ale… No właśnie. Dla kryształowego wizerunku taki krytyczny raport to skaza.

Źle się stało również dlatego, że do tej pory tę błahą sprawę można było skutecznie bagatelizować: mówiło się o utyskiwaniach anonimowych internautów i niepokornych blogerów czy o nieuzasadnionych domysłach dociekliwych mediów. Tym razem do tego naszego lokalnego „piekiełka” wkroczył zewnętrzny (czytaj: niezależny) organ kontrolny. Poszperał, powąchał i pogroził palcem. Zrobił to nie w kierunku internautów, czy mediów, ale właśnie w kierunku urzędników.

I wreszcie źle się stało, ponieważ Urząd Miasta poczuł się w obowiązku, by odpowiedzieć na te zarzuty i wyjaśnić nam, mieszkańcom Oleśnicy, o co chodzi. Złe, a właściwie nieporadne, okazały się wyjaśnienia zawarte w opublikowanym na stronie miasta stanowisku, w którym padają ostre słowa pod adresem organu kontrolnego, jakim jest CBA:

(…) można odnieść wrażenie, (…) że celem przedmiotowej kontroli nie było ustalenie prawdy obiektywnej, lecz jedynie udowodnienie wcześniej przyjętej tezy i tym samym obrona kosztownej decyzji dotyczącej podjęcia tej kontroli„.

Jeśli dobrze rozumiem zacytowane tutaj stwierdzenie, to UMO podważa wiarygodność, a przede wszystkim niezależność śledczych i uważa, że ktoś wywierał na nich naciski, by ostateczny wynik kontroli był niepomyślny dla kontrolowanego urzędu. Któż mógłby to być? Któż mógłby mieć tak ogromne wpływy, by stawiać przed agentami służb specjalnych jakiekolwiek tezy i wymagać od nich ich udowodnienia? Oleśniccy internauci? Może oleśnickie media? Chyba nieeee… A jeśli nie oni, to kto taki? Odpowiedź na to pytanie chciałbym kiedyś poznać…

Zgodzę się z opiniami, że cała ta sprawa z urzędowym citroenem jest tak mało istotna, że aż żenująca; że oleśniczanie mają prawo być już zmęczeni tym wałkowanym od prawie roku tematem; że są ważniejsze sprawy, którymi powinni się zajmować urzędnicy. Ale po lekturze OFICJALNEGO stanowiska Urzędu Miasta odnoszę wrażenie, że urzędnicy (wcale nie twierdzę, że wszyscy – po prostu osoby najbardziej uwikłane w całą sprawę) sami brną w tę samonakręcającą się spiralę niedomówień, nieścisłości, wzajemnych zarzutów i oskarżeń i w całej tej nużąco-męczącej połajance wcale nie pozostają dłużni. Nawet wobec państwowych organów kontroli.

A ja bym zwyczajnie chciał, by urzędnik sumiennie i rzetelnie wykonywał swoje obowiązki; by znał się na swojej pracy, na obowiązującym prawie i potrafił się do niego stosować; by nie rzucał słów na wiatr, by nie szastał oskarżeniami na prawo i lewo tylko dlatego, że ktoś zwrócił mu uwagę. By rzecznik prasowy konkretnie i rzetelnie odpowiadał na wszystkie zadawane mu pytania; by ważył każde swoje słowo i wreszcie by zdał sobie sprawę z tego, że to on jest głosem całego Urzędu.