25 Lut

Demagogia z autopsji

Gdy czyta się, że Burmistrz Jan Bronś na przedwyborczym spotkaniu organizacyjnym swojej „partii urzędników” mówi, że „okręgi jednomandatowe niosą ze sobą niebezpieczeństwo dostania się DEMAGOGÓW do Rady Miasta”, jednocześnie mając choćby minimalne pojęcie o początkach jego kariery, trudno nie wpaść w zakłopotanie. I niesmak…

Jakim demagogiem musi być by człowiek, który wypowiada te słowa, a który przecież swoją – co by nie mówić – błyskotliwą i pełną sukcesów karierę polityczną rozpoczynał w jednomandatowej rzeczywistości??!! I – jakby nie patrzeć – także dzięki niej!!

Dla przypomnienia:

Wybory samorządowe w roku 1990. Oleśnica zostaje podzielona na 28 jednomandatowych okręgów. 27 maja 1990 roku wyborcy wybierają 28-osobowy skład Rady Miasta. Radnym zostaje m.in. obecny Przewodniczący Rady Miasta, p. Ryszard Zelinka. Burmistrzowie nie byli wówczas wybierani w wyborach bezpośrednich, a ich wyboru dokonywali radni. 25 czerwca 1990 roku wyłoniona w jednomandatowych okręgach Rada Miasta wybrała p. Ryszarda Zelinkę na Burmistrza Oleśnicy. Oprócz Burmistrza, ówczesna Rada Miasta wybierała również 7-osobowy Zarząd Miasta, w skład którego wchodzili: Burmistrz, wiceburmistrz oraz 5 radnych. 5 lipca 1990 roku wiceburmistrzem zostaje ówczesny pracownik Zakładu Budowlano-Remontowego przy Spółdzielni Mieszkaniowej „Zacisze”, mgr inż. Jan Bronś.

Wybory samorządowe w roku 1994 – podobnie, jak 4 lata wcześniej – jednomandatowe. 19 czerwca 1994 roku oleśniczanie wybierają 28 radnych, a wśród nich m.in. Jana Bronsia, Ryszarda Zelinkę, Waleriana Pietrzaka. Burmistrzem – ponownie w drodze wyboru przez Radę Miasta – zostaje tym razem mgr inż. Jan Bronś.

Wyraźnie widać, że nie leżą panu Burmistrzowi te jednomandatowe okręgi. A przecież to dzięki nim udało mu się zaistnieć w oleśnickiej polityce. Cóż… Stare powiedzenie mówi: nie pamięta wół, jak cielęciem był

Przez ostatnich 20 lat udało mu się utworzyć misterną układankę/siatkę powiązań służbowo-prywatnych, która idealnie sprawdzała się w warunkach ordynacji proporcjonalnej, gdzie opłacało się wystawiać do wyborów listy kandydatów rozdmuchane do granic. Teraz, gdy każdy z kandydatów będzie zbierał głosy dla siebie, a nie dla całej listy wyborczej, nagle może się okazać, że cały ten mechanizm może przestać działać. Dlatego pan Burmistrz przyjął cokolwiek rozpaczliwą taktykę dyskredytacji JOWów.

Szkoda tylko, że pan Burmistrz – samorządowiec z legendarną już „wiedzą i doświadczeniem” – przyjmując taką retorykę, jednocześnie wykoślawia szczytną ideę samorządności i swoimi pełnymi cynizmu słowami trywializuje demokratyczne prawo do startu w wyborach. Prawo, które tak samo przysługuje Janowi Bronsiowi, jak i każdemu innemu mieszkańcowi naszego miasta.

jow

7 Gru

Pałka, śrubka i kołek

Oleśnicki radny też człowiek i swoje hobby ma. Niech ma – nic nam do tego. Ale czy naprawdę musi informować o tym akurat podczas obrad RM?

Swoją niszę znalazł także radny Mirosław Pałka (SLD), który na ostatniej sesji Rady Miasta zrobił taki oto coming out:

„[…] jest jedna z zjeżdżalni trochę uszkodzona. Mianowicie, przy tej największej, przy wejściu, przy drabince, są poluzowane śruby oraz kołki. Chwięje się cała… Grozi to, naprawdę, jakimś niebiezpiecznym wypadkiem. To tyle.”

Znak, że p. Pałka pasjami majsterkuje, a śrubka i kołek nie są mu obce. Pytanie tylko, co p. Pałka chciał osiągnąć upubliczniając swoje zainteresowania wszem i wobec, i zwracając się z nimi – oficjalnie – do samego Burmistrza? Bo tego już p. radny nie sprecyzował…

Być może chodziło o wspólny – z Burmistrzem – wypad z młoteczkiem i wkrętakiem w kierunku owej uszkodzonej zjeżdżalni, celem poskromienia niesfornej śrubki i niesubordynowanego kołka? Może chciał się wybrać sam, ale bał się, że służby miejskie przyłapią go na gorącym uczynku? Być może chciał zapytać Burmistrza – budowlańca z wykształcenia – o poradę, ale nie śmiał był dokończyć? Cóż… Można się tylko domyślać…

A tak na poważnie.

Czy to wypada, by osoba, która pojawia się w przedwyborczych rankingach, jako potencjalny kandydat jednej z ogólnopolskich partii do burmistrzowskiego fotela, w dodatku były już, wieloletni wiceprzewodniczący Rady Miasta, zawracał Burmistrzową głowę TAKIMI PIERDOŁAMI?!?! Czy nie prościej byłoby, gdyby p. Pałka ze swoim problemem udał się do urzędnika nieco niższego szczebla? Albo nawet gdyby sam wziął śrubokręt, młotek i zrobił, co trzeba? No chyba nie, bo chodzi o wykazanie się i pokazanie swojej aktywności. A byle wnioskowi byle radny musi nadać oficjalną drogę urzędową, poczynając od burmistrzowego szczebla…

Otóż szczerze życzę p. Pałce, gdy już zdarzy mu się być wybranym na Burmistrza, by nowo wybrani radni również jemu zawracali gitarę TYLKO takimi „problemami”. Jak ta śrubka i ten kołek…

11 Paź

Nieomylność zobowiązuje

Nieomylność zobowiązuje. Sam Nieomylny jest zobowiązany do emanacji swoją nieomylnością i do trwania w tejże. Do zadań jego Dworu należy: a) Nieomylnego w trwaniu w swojej nieomylności utwierdzać, b) nieprzekonanych przekonywać, c) wątpiących prostować, d) siebie nawzajem w wierze w Nieomylnego umacniać i pokrzepiać. Źródłem wszelkiego światła jest Nieomylny – Dworzanie mogą, co najwyżej, błyszczeć światłem odbitym.

Jest jeszcze jeden dogmat: Nieomylny, nie dlatego jest nieomylny, by można było z nim dyskutować. Nieomylność nieomylnego nie podlega żadnej dyskusji. Kropka.

Doskonale przekonał się o tym pewien Dworzanin, który odważył się zakwestionować nieomylność Nieomylnego. Po siedmiu latach trwania w „dworskim” letargu, nagle się ocknął, przejrzał na oczy i stwierdził, że tak dalej być nie może.

Niestety, dworzanin, który dopuszcza się tak rażącego łamania dworskich manier i obyczajów, który podaje w wątpliwość dogmat o nieomylności Nieomylnego, musi liczyć się z banicją i ostracyzmem ze strony pozostałych członków Dworu. Były już Dworzanin zrezygnował ze zobowiązania do świadczenia dobrowolnych i spontanicznych pochwał pod adresem Nieomylnego.

Tak więc, Staszku, w kontraście do nieomylności Nieomylnego, Ty teraz możesz emanować i epatować swoją niezależnością. Wszem i wobec, na lewo i prawo… Tego już Ci nikt nie odbierze. Ale mam tylko jedno pytanie: DLACZEGO DOPIERO TERAZ??!! Przez całych 7 lat sprawowania mandatu i trwania w tzw. Porozumieniu Radnych nie zauważyłeś, że nikt nie liczy się z Twoją opinią? Czy przez te 7 lat nie przeszkadzało Ci to, że dawałeś sobie narzucić zdanie, z którym się nie zgadzałeś?

Poza tym, Staszku, nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, że w niezbyt komfortowej sytuacji postawiłeś swoich byłych kolegów z organizacji partyjnej… Ich młodsi koledzy też złożyli projekt uchwały (w sprawie budżetu obywatelskiego) do Przewodniczącego Rady Miasta, też zgodnie z regulaminem i procedurami. A Przewodniczący Rady Miasta – zapewne zapatrzony w Nieomylnego – ów projekt wyrzucił do kosza, tłumacząc, że obecny budżet Oleśnicy jest już WYSTARCZAJĄCO OBYWATELSKI. Jak na taką decyzję zareagują starsi koledzy z partii? Albo pokażą pazur, albo – trwając w wierze w dogmat o nieomylności Nieomylnego – położą uszy po sobie i z pokorą przeproszą za wyskok młodszych kolegów…

Cóż, Panowie z PO: chcieliście się odróżniać? Lepsza okazja może się już nie przytrafić…

chuck_norris

2 Paź

Quo vadis rado?

szopka

Takich jaj, jak w ciągu ostatnich 2-3 tygodni, w oleśnickim ratuszu nie było dawno.

Przewodniczący Rady Miasta, którego zadaniem jest organizowanie pracy kierowanej przez niego rady i stanie na straży porządku (czytaj: prawa), sam nagina ustawy i regulaminy, którymi powinien się kierować, tym samym przekracza swoje uprawnienia (o szczegółach może w kolejnym wpisie…).

Jeden Wiceprzewodniczący Rady Miasta, w wytoczonym mu procesie cywilnym, zostaje uznany za winnego pomówień i obraźliwych wpisów na forum i skazany na grzywnę. Kwestii czy wyrok sądu jest sprawiedliwy, czy nie – nie skomentuję…

Drugi Wiceprzewodniczący Rady Miasta, w ramach protestu wobec prób odbierania mu prawa do artykułowania własnych poglądów, rezygnuje z funkcji wiceprzewodniczącego i występuje z mitycznego Porozumienia Radnych Rady Miasta VI kadencji, potocznie zwanego „koalicją”. O tym, że nie miał prawa do własnego zdania zorientował się – przypadkiem – po 7 latach (!!!) trwania w „koalicji” i przyklepywania uchwał autorstwa Nieomylnego.

Cóż… Taka Rada Miasta, jacy jej Przewodniczący…

Szopka trwa…

23 Kwi

Alternatywy 4

Wiosna, Panie i Panowie! Wiosnę poczuli również nasi lokalni politycy. Oto pewien radny, jeden z czołowych działaczy partii rządzącej postanowił opuścić jej szeregi – podobno ze względów ideologicznych. Po czym kapryśnie oświadczył, że nic nie jest tak, jak by się mogło nam wszystkim wydawać i z dąsem pogroził paluszkiem, że tym, którzy doszukują się podtekstów. Ostatnie dni przyniosły jeszcze ciekawszą rewelację: toczą się rozmowy na temat utworzenia w miejskiej radzie koła, jednoczącego pod wspólnym szyldem radnych SLD i PO.

W normalnych okolicznościach, w normalnej radzie, w której radni pełniliby swoje obowiązki z godnością i rzetelnością i poczuwaliby się do odpowiedzialności przed wyborcami – serce i rozum nakazywałyby mi wspieranie takiej inicjatywy. Ale oleśnicka rada nie jest „normalna”. To zlepek ludzi, dla których (poza kilkoma wyjątkami) interes społeczny… no właśnie… może nie do końca „obcy”, ale traktują go w sposób nieco instrumentalny. Ale po kolei…

Zwolennicy wspólnego koła tak nam wszystkim ten pomysł argumentują:

„Dzięki tej inicjatywie moglibyśmy być bardziej wyraziści. Klub byłby też nową alternatywą w radzie miasta.”

Ręce opadają, gdy słyszy się jakie bujdy na resorach próbuje nam wszystkim wcisnąć autor tych słów, nawiasem mówiąc: najbardziej zatwardziały milczek spośród wszystkich oleśnickich radnych. Otóż w dwóch krótkich zdaniach popełnił dwa poważne błędy logiczne. Po pierwsze: dwie różne partie – jedna konserwatywno-liberalno-chrześcijańsko-demokratyczno-centroprawicowa, druga lewicowa o korzeniach socjaldemokratycznych – miałyby stworzyć jeden, rzekomo wyrazisty klub. Jedna partia zmienia poglądy od sondażu do sondażu i coraz bardziej chaotycznie lawiruje pomiędzy lewą a prawą stroną polskiej sceny politycznej, a program drugiej – lewicowej – pod względem pracy i polityki socjalnej jest mniej lewicowy, niż program partii J. Kaczyńskiego. Zatem już przyczyny ideowe dają powody by przypuszczać, iż mariaż PO i SLD – nawet na szczeblu lokalnym – będzie tak samo wyrazisty i przekonujący, jak wiceburmistrz Oleśnicy podczas wywiadu, który obejrzała cała Polska:

Po drugie: alternatywa? Jaka alternatywa? Wobec kogo/czego? W sytuacji, gdy od 6 lat (w przypadku PO) i więcej (w przypadku SLD), współrządzi się miastem, poprzez swoich wiceburmistrzów ma się REALNY wpływ na decyzje zapadające w oleśnickim ratuszu, już samo mówienie o alternatywie brzmi jak dowcip rodem z genialnego serialu mistrza Barei. A tworzenie alternatywy wobec samych siebie to zadanie tyleż śmieszne, co karkołomne.

Alternatywy4_
Kadr z serialu „Alternatywy 4”

No, ale dobra… W społeczeństwie rośnie świadomość i ostatnio modnym staje się bycie w opozycji do rządzących. Taką tendencję daje się zauważyć zarówno na szczeblu krajowym (Zmieleni, Platforma Oburzonych, Ruch na Rzecz JOW), jak i na lokalnym. Więc można by się domyślać, że radny-milczek miał na myśli alternatywny klub radnych jako front jedności przeciwko Burmistrzowi. Jeśli tak, to… fakty mówią same za siebie: podczas ostatniej kampanii wyborczej obie partie ewidentnie PODŁOŻYŁY SIĘ zarządzającemu Oleśnicą od lat Burmistrzowi, nie wystawiając własnych kandydatów i po cichu licząc na wiceburmistrzowskie stołki. Udało się i dzięki takiej postawie obie partie od dwóch kadencji faktycznie współrządzą Oleśnicą. Tym samym stały się częścią rządzącego miastem układu. Pięknie się weń wkomponowały, pieczętując go partyjnym znakiem. I przez ponad 6 lat robiły wszystko, co rozkazał Burmistrz, biernie godząc się na jego polityczną wizję, w której Oleśnica jest jedną wielką sypialnią Wrocławia. Wspólnym celem, jaki im przyświecał było „nie podpaść Burmistrzowi”. Teraz nagle, na półtora roku przed wyborami samorządowymi – ni stąd ni zowąd – za wszelką cenę lokalni partyjni działacze będą nam wszystkim udowadniać, że do żadnego układu nie należeli; że to nie ich partyjni koledzy rządzili z ratusza; że w ogóle z Burmistrzem nic ich nie łączy. Być może stąd właśnie powstał pomysł „wyrazistego” i „alternatywnego” klubu radnych. Takie konwulsyjne ruchy to ewidentny znak, że partyjnych działaczy dopadła  przedwyborcza sraczka.

A co jeśli jest inaczej? Jeśli radni PO-SLD mówiąc „chcemy być wyraziści i alternatywni„, chcą dać wyraz temu, że przyznają się do błędów i zaniechań wynikających z prezentowanej przez nich od lat polityki uległości wobec Burmistrza? Może faktycznie chcieliby definitywnie skończyć z wizerunkiem przystawki do rządzącego Oleśnicą PS2002? Może rzeczywiście zrozumieli, że podłożenie się Burmistrzowi nie było najlepszym pomysłem? I tu do głosu dochodzi szef lokalnych struktur SLD, który mówi jednoznacznie:

„Gdyby ten klub miał powstać to pozostalibyśmy w koalicji. Nie ma żadnego zagrożenia dla nikogo.”

Więc jak to jest, Panowie? Chcecie pokazać ludziom jak bardzo wyraziści jesteście, ale Burmistrzowi się nie postawicie. Chcecie wszystkim udowodnić, że można uprawiać politykę alternatywną do tego, co od lat konsekwentnie realizuje Burmistrz – z Waszą pomocą i za Waszym przyzwoleniem. Chcecie wybić się na niezależność względem Burmistrza, ale już na starcie kładziecie uszy po sobie. Przecież to się wszystko kupy nie trzyma!

Alternatywa? TAK! Ale nie w tej radzie, nie w tej kadencji, nie z tymi radnymi, z których większość zasiada w radzie po raz kolejny, a których postawa dalece odbiega od obrazu wyrazistej alternatywy.

Może po prostu partyjnym działaczom chodzi o to, by zamydlić oczy wyborcom, stworzyć pozory swojej działalności, aktywności i niezależności? A skoro już o niezależności mowa: kto jak kto, ale działacze partyjni różnych szczebli znają ją chyba tylko z bajek i opowiadań…

Z której strony nie spojrzeć, wychodzi mi demagogia i polityczne wyrachowanie! A o alternatywie w wykonaniu osób obecnie zasiadających w radzie można w ogóle zapomnieć…