1 Cze

Drzewo Roku 2014: głosowanie

Mili Państwo, Drodzy Oleśniczanie, Szanowni Internauci,

od dzisiaj można głosować w ogólnopolskim plebiscycie na Drzewo Roku 2014.

Bardzo Was proszę o głosowanie w konkursie Drzewo Roku na Dąb Dragonów:

www.drzeworoku.pl

Promocja naszego miasta leży, zabytki się rozlatują, władze nie chcą objąć wartościowych drzew ochroną prawa i ustanowić ich pomnikami przyrody…
Dąb Dragonów jest wyjątkowy, do tego bardzo piękny i wciąż żywy! Na własne nieszczęście stoi na działce przeznaczonej pod zabudowę wielorodzinną i niebawem może zniknąć.
Zwycięzcy konkursu na Drzewo Roku nikt nie ruszy, dlatego to takie ważne. I Oleśnica zyska promocyjnie!
Głosowanie trwa ok 30 sekund, można oddać 1 głos na adres e-mail (otrzymujemy link do kliknięcia, potem trzeba wpisać głupawe kody i już).

Dab_Dragonow_2_
Dąb Dragonów. Foto: Tomek Pikuła, Klub Gaja

 Serdecznie dziękujemy!

Dab_Dragonow_3_
Foto: Tomek Pikuła, Klub Gaja
19 Lut

Breaking news: niższe stawki śmieciowe!

Informacja pewna, choć jeszcze oficjalnie nieupubliczniona: na najbliższej sesji RM radni zajmą się projektem uchwały obniżającej stawki za odbiór i zagospodarowanie odpadów komunalnych. 

jan_brons_naszemiasto_pl
źródło: olesnica.naszemiasto.pl

Projekt uchwały, który zakłada obniżenie stawki ulgowej za odpady zbierane w sposób selektywny – z 13 na 10 PLN – trafił dziś do radnych. Stawka podstawowa – za odpady zmieszane – pozostanie bez zmian.

Przypomnę tylko, że jeszcze w zeszłym roku Burmistrz Jan Bronś mówił o tym, że śmieci w Oleśnicy i tak są tanie. Pozostawał niewzruszony na apele mieszkańców wspólnot mieszkaniowych, którzy domagali się obniżenia stawek, na co przedstawiali Burmistrzowi merytoryczne argumenty. Po konferencji prasowej, na której przedstawiłem konkretne wyliczenia, w których opierałem się na oficjalnych danych z Urzędu Miasta i MGK sp. z o.o., radni koalicji – z błogosławieństwem Burmistrza – nie wyrazili woli merytorycznej dyskusji nad projektem uchwały w tej samej sprawie, złożonym przez radnych opozycji. Na grudniowej sesji RM Przewodniczący Ryszard Zelinka w porozumieniu z Burmistrzem dokonywał iście karkołomnych ewolucji, byle tylko nie dopuścić opozycyjnego projektu pod obrady.

W międzyczasie ukazał się całkowicie odjechany wywiad z Burmistrzem, w którym mieszkańców Oleśnicy, domagających się obniżenia stawek,  nazwał „śmieciowymi oponentami”. Zadeklarował też, że wysokości stawek zostaną zweryfikowane PO zakończeniu I kwartału bieżącego roku.

Pan Burmistrz chyba nie wytrzymał presji, jaką wywierali na nim „śmieciowi oponenci” i sam przygotował uchwałę obniżającą stawkę do poziomu 10 złotych i sam złożył ją pod obrady Rady Miasta już teraz, a więc PRZED upływem I kwartału.

Nie wiem jeszcze, czym różni się projekt złożony przez Burmistrza od projektu radnych opozycji z grudnia (po autopoprawce na 10 PLN)? Kopletnie nie rozumiem, dlaczego w grudniu obniżenie stawek – pomimo oczywistych argumentów – było niemożliwe, a teraz – po zaledwie 2 miesiącach – nagle stało się możliwe? Przypadek? Raczej polityczna gra…

Fakt jest faktem: inicjatorzy obywatelskiej akcji, członkowie wspólnot mieszkaniowych i spółdzielni mieszkaniowej odnieśli sukces! Bo oto niewzruszony Burmistrz dał sygnał do obniżenia stawek śmieciowych; a przecież mieszkańcy z p. Stanisławem Palmą na czele, o takiej możliwości wiedzieli już dawno. I o tę obniżkę wnioskowali już w połowie ubiegłego roku.

Zwracam uwagę: to sukces MIESZKAŃCÓW, nie Jana Bronsia!

15 Lut

Co wolno Wojewodzie…

O tym, że w naszym mieście temat śmieci jest zarezerwowany TYLKO DLA WYBRANYCH, mogliśmy się już wszyscy przekonać. Pan Burmistrz zarządził 13/20 złotych, radni przyklepali. Wszelkie przejawy większego zainteresowania ze strony mieszkańców były w najlepszym razie bagatelizowane pustymi oświadczeniami Pani Rzecznik Burmistrza. Jakby ktoś miał na ten temat inne zdanie, to mam kolejny dowód a poparcie tej tezy…

52288431c5f41_o
źródło: olesnica.naszemiasto.pl

Tematem przewodnim kolejnej sesji RM (w piątek, 28 lutego) i poprzedzających ją posiedzeń komisji stałych będą właśnie śmieci. Pan Burmistrz poinformował radnych, że dla tych, którzy wyrażą taką chęć, zorganizowany zostanie wyjazd do budowanego ZZO w Olszowej, w powstaniu którego Oleśnica ma swój interes i finansowy udział. Taki wyjazd miałby na celu umożliwienie radnym lepsze przygotowanie się merytoryczne do sesji RM. Chętni radni mieliby się zgłaszać do Przewodniczącego RM, Ryszarda Zelinki.

W minioną środę, w ratuszowym pok. nr 40, swój cotygodniowy dyżur pełnił p. Zelinka. Poszedłem więc, by zapytać go czy ja – mieszkaniec Oleśnicy, żywo zainteresowany śmieciowym tematem – również mógłbym uczestniczyć w tym wyjeździe? W końcu byłaby to doskonała okazja, by na własne oczy przekonać się o tym, jak wydawane są publiczne pieniądze…

Reakcja p. Zelinki była… przewidywalna. Natychmiast wlepił swój wzrok w biurko, z wyraźnym trudem sycząc przez zęby, że stawiam go w kłopotliwej sytuacji. Mówił coś o jakimś „tytule”, w ramach którego miałbym jechać. Ponieważ wyjazd organizowany jest dla radnych, żadnej pracy magisterskiej/dyplomowej w temacie śmieci nie piszę, w związku z tym ja takowego „tytułu” nie posiadam, więc nie mogę w nim uczestniczyć.

Zapytałem o podstawę prawną, na mocy której pan Przewodniczący tak kategorycznie zabrania mieszkańcom Oleśnicy odbycia wizyty – oficjalnej, razem z radnymi – w miejscu, w którym lokowane są publiczne pieniądze. Może ma jakiś regulamin wyjazdu? Pan Zelinka odpowiedział, że takiego regulaminu nie ma, a jedyną podstawą prawną jest to, że nie jestem radnym!!! Jak będę radnym, to będę sobie mógł w takich wyjazdach uczestniczyć. Twardy przykład żelaznej logiki!

W pewnym momencie nasza dyskusja niebezpiecznie zbliżyła się do granic absurdu. Gdy Pan „Nie bo nie” Zelinka zadał pytanie: „A co, gdyby więcej osób, takich jak Pan, chciałoby wziąć udział w tym wyjeździe?”, momentalnie przyszedł mi do głowy mistrz Bareja i pewna scena z „Misia”. Potem, gdy nieśmiało zapytałem, czy może mógłbym jechać jako „dziennikarz obywatelski”, pan Zelinka zapytał, czy wobec tego posiadam… legitymację prasową. Ciekaw jestem, czy pan Przewodniczący ma choć minimalne pojęcie o tym, czym jest dziennikarstwo obywatelskie?

W sumie nasza wymiana zdań trwała około 20 minut i przez cały ten czas pan Przewodniczący sprawiał wrażenie zdezorientowanego, jeśli nawet nie lekko spanikowanego. Widać było, że jedyną rzeczą, której był pewien, była świadomość tego, że wszystkiemu powinien zaprzeczać. Zaprzeczać tak, bym uwierzył, że wyjazd zwykłego mieszkańca na teren budowy ZZO w Olszowej jest niemożliwy.

Gospodarka odpadami to temat ważny. Zwłaszcza od chwili wejścia w życie ustawy „śmieciowej”. Byłoby bardzo na miejscu, gdyby pan Przewodniczący sam zaproponował osobom chętnym i zainteresowanym wyjazd do Olszowej. Udowodniłby w ten sposób transparentność działalności swojej, Burmistrza, a nawet całego samorządu. Tym prostym gestem pokazałby on – być może w imieniu Burmistrza – że w temacie śmieci zależy mu dobrym poinformowaniu mieszkańców.

Tymczasem pan Zelinka wybrał inną drogę. Jego paniczna reakcja oznacza, że w głębokim poważaniu to, co myślą mieszkańcy. W ogóle od samego początku działaniom miejskich urzędników brakuje przejrzystości i otwartości. Decyzje podejmowane są jednoosobowo, bez konsultacji z mieszkańcami. Rola mieszkańców została sprowadzona do roli płatników i „segregatorów”. O partnerstwie, czy choćby merytorycznej dyskusji można zapomnieć.

Postawę pana Przewodniczącego Ryszarda „Nie bo nie” Zelinki można krótko podsumować:

CO WOLNO WOJEWODZIE, TO NIE TOBIE, SMRODZIE!

Nie jesteś radnym?! Nie masz nic do gadania! Nie wściubiaj nosa w nie swoje sprawy!

A może pan Przewodniczący ma coś do ukrycia? Może czegoś się wstydzi? Może boi się niewygodnych pytań, które mógliby zadać zainteresowani mieszkańcy?

Brawa dla pana Przewodniczącego za iście OBYWATELSKĄ POSTAWĘ!

9 Lut

Prawie wszystko o oleśnickich śmieciach. Część 3: administracja

Kontynuacja cyklu: „Wszystko, co chcielibyście wiedzieć na temat oleśnickiego systemu śmieciowego, ale boicie się zapytać. Albo nikt Wam tego jeszcze nie powiedział”. Było już o kosztach, było o umowach. Będzie o kolejnym istotnym elemencie „systemu”, czyli o zarządzaniu.

Administracja systemem śmieciowym obejmuje między innymi (!!): ewidencję deklaracji śmieciowych, księgowanie i ewidencję wpłat, obsługę i windykację płatności zaległych, czy też szeroko rozumianą promocję systemu.

W naszym mieście administrację systemu śmieciowego wzięli na siebie urzędnicy. W całości. Część z tych zadań mogliby co prawda wykonywać np. zarządcy nieruchomości, bowiem taką sytuację dopuszcza ustawa oraz przyjęta przez oleśnickich radnych uchwała. Mogliby, ale – jak twierdzi p. Joanna Jarosiewicz, Skarbnik Urzędu Miasta – nie zgodzili się na to i mają na to papiery (czytaj: opinie prawne).

OK. Niech będzie.

Zacznijmy od deklaracji. Wzór deklaracji (w wersji obecnie obowiązującej) został przyjęty przez Radę Miasta Oleśnicy uchwałą nr XXX/246/2013 w dniu 26 marca 2013. Tak uchwalony wzór zawiera – w polu nr 25 – aktualne stawki miesięczne opłat śmieciowych (13/20 i 60/100 PLN). Oznacza to mniej więcej tyle, że w przypadku dowolnej zmiany – w górę lub w dół – tych stawek, Rada Miasta będzie musiała uchwalić nowy wzór, a mieszkańcy nowe deklaracje, według nowego wzoru będą musieli złożyć PONOWNIE.

Ile deklaracji złożono? Według ostatnich upublicznionych danych (Panorama Oleśnicka z listopada 2013) w Urzędzie Miasta złożono ich 12 781, wykazano w nich 30 891 mieszkańców. Wyliczając stawki śmieciowe, Urząd Miasta przyjął, że jest nas 35 tysięcy. Co ciekawe, na sesji RM w dniu 26 listopada 2013 roku, Burmistrz chwalił się, że Oleśnica jest miastem, w którym mieszkańców przybywa, a obecnie jest ich 38 tysięcy.

Oznaczałoby to, że: albo w Oleśnicy, wbrew zapewnieniom Burmistrza, UBYŁO mieszkańców: około 12-18%; albo taki sam procent mieszkańców deklaracji śmieciowych w ogóle nie złożył; albo jedno i drugie – i ubyło mieszkańców, i są tacy, co nie złożyli deklaracji.

Pytanie: co z tymi, którzy do tej pory nie pofatygowali się i wciąż nie złożyli deklaracji? Pytanie to jest o tyle istotne, że chyba nikt z nas nie chce dopłacać za tych, co nie płacą w ogóle. Otóż ustawa (artykuł 6o) daje Burmistrzowi prawo do narzucenia takim osobom wysokości opłaty w drodze decyzji.
Jak to wygląda w innych miastach? Najczęściej taka narzucona opłata odpowiada stawce za odpady niesegregowane, a więc tej wyższej. W wielu przypadkach decyzje administracyjne w tej sprawie podejmowano już w ciągu 3 pierwszych miesięcy obowiązywania nowej ustawy śmieciowej.
A jak to wygląda w Oleśnicy? Wiadomo tylko, że wysyłane były wezwania do złożenia deklaracji. Ale czy opornym określono już wysokość opłaty? W tym temacie Urząd Miasta milczy…

Pracownicy Urzędu Miasta ręcznie wklepują dane z deklaracji do programu obsługującego system. Podobnie rzecz ma się z wnoszonymi opłatami: wygląda to mniej więcej tak, że pracownik UM identyfikuje KAŻDĄ wpłatę indywidualnie, przyporządkowuje ją konkretnej deklaracji oraz wymienionej w niej nieruchomości i zamieszkującym ją osobom. W praktyce jest to o tyle skomplikowane, że wszystkie wpłaty dokonywane są NA JEDEN RACHUNEK BANKOWY urzędu.

A żeby było jeszcze ciekawiej: sposób definiowania przelewów bankowych ściśle określa uchwała RM nr XXVII/210/2012, która w §2 mówi:

Opłatę za gospodarowanie odpadami uiszcza się przelewem na rachunek bankowy Miasta Oleśnicy, tytułem: opłata za gospodarowanie odpadami -kwartał _ /_ _ _ _r.

Ten punkt uchwały w sposób nadzwyczaj konkretny określa sposób wypełniania formularzy/druczków przelewowych. Autor uchwały najwyraźniej nie przewidział sytuacji, w której nadawcą przelewu może być ktoś spoza Oleśnicy, niewymieniony w deklaracjach śmieciowych. Przecież nadawca przelewu wcale nie zawsze musi być utożsamiany z osobą, w imieniu której wykonał przelew tytułem opłaty śmieciowej. Nietrudno wyobrazić sobie sytuację, w której ciocia z Pcimia Dolnego zostaje poproszona o wykonanie przelewu przez osobę z Oleśnicy. Ciocia z Pcimia wykonuje przelew zgodnie z instrukcją zawartą w uchwale, w której uchwałodawca nie przewidział miejsca na dane osoby, w imieniu której dokonywana jest wpłata. Wszystko odbywa się w zgodzie z obowiązującym prawem. W takiej sytuacji kłopot mają urzędnicy zajmujący się administracją systemu, bowiem by zaksięgować taką wpłatę, muszą przeprowadzić swego rodzaju śledztwo: telefony, maile, korespondencja w poszukiwaniu anonimowego wpłacającego.

Problemu nie byłoby, gdyby każdej z nieruchomości przypisany był osobny, indywidualny rachunek bankowy i mieszkańcy tej nieruchomości dokonywaliby wpłat na ten rachunek. Taki system płatności masowych, którym dysponują np. zarządcy nieruchomości (SM „Zacisze”, Izyda, Procon) miał być wprowadzony przez Urząd Miasta, jednak z jakiegoś powodu nie został. Pan Skarbnik, zapytana czy zostanie wprowadzony, odpowiedziała, że tak. Kiedy? Po zmianie stawek…

W efekcie pracownicy UM wykonują mrówczą pracę, by pozbierać deklaracje, wprowadzić je do systemu, zaksięgować wpłaty i zidentyfikować osoby, które faktycznie dokonały tych wpłat, by na końcu dojść do tego, kto wpłacił, a kto nie wpłacił. Przy takiej organizacji systemu śmieciowego wcale nie ma się co dziwić, że rośnie zatrudnienie przy administracji, które w tej chwili wynosi 2,75 etatu – osób zajmujących się tylko śmieciową administracją. A to z kolei odbija się negatywnie na kosztach funcjonowania systemu, które tylko w II połowie zeszłego roku wyniosły ponad 118 tys złotych. Pani Skarbnik zapytana, czy wobec tego, po wprowadzeniu systemu płatności masowych zatrudnienie zmaleje, odpowiedziała, że… wręcz przeciwnie – zatrudnione zostaną kolejne osoby. Trzeba będzie bowiem zatrudnić poborców, którzy będą zajmował się ściąganiem należności. Czyli koszty wcale nie zmaleją, a będą rosły…

Gdy wreszcie pracownikowi UM, po pracy porównywalnej tylko do ręcznego przepisywania opasłych tomów przez średniowiecznych mnichów, uda się już zaksięgować wszystko, co mu się uda zaksięgować, powinien zająć się tymi, którzy zalegają z płatnościami. Wobec takich osób powinno zostać wszczęte postępowanie egzekucyjne. W takim Wrocławiu procedury egzekucyjne wobec osób niepłacących wszczęto już we wrześniu ubiegłego roku. Pani Skarbnik zapytana w grudniu, ile takich postępowań wszczęto w Oleśnicy, nie potrafiła udzielić odpowiedzi. Wyglądała na zaskoczoną pytaniem.

Podsumowując: oleśnicka administracja systemem śmieciowym jest raczej mało wydajna. Zamiast częściowo automatycznej obsługi za pomocą systemu opłat masowych mamy urzędników, którzy wykonują mrówczą pracę, mnożone są etaty. Zresztą, z zapowiedzi pani Skarbnik wynika, że wprowadzenie płatności masowych nie powoduje zlikwidowania tych etatów. Dodatkowo urząd wykazuje się małą skutecznością w egzekwowaniu zaległych opłat. Być może wiąże się to z tym, że obecne stawki są i tak wysokie. Urzędnicy się nie przejmują, bo wychodzą z założenia, że ci co płacą systematycznie, zapłacą za tych, co nie płacą w ogóle.

A na to mojej zgody nie ma…

1 Lut

Prawie wszystko o oleśnickich śmieciach. Część 2: umowy

Dziś dalszy ciąg cyklu pod roboczym tytułem: „Wszystko, co chcielibyście wiedzieć na temat oleśnickiego systemu śmieciowego, ale boicie się zapytać. Albo nikt Wam tego jeszcze nie powiedział”. Tym razem na tapetę biorę umowy pomiędzy Urzędem Miasta Oleśnica a MGK sp. z o.o.

Umów z MGK w ramach „nowego” systemu śmieciowego Urząd Miasta Oleśnica podpisał kilka:
1. umowa z dnia 1 lipca 2013 na odbiór i transport odpadów komunalnych w lipcu 2013 roku;
2. umowa z dnia 1 lipca 2013 na zagospodarowanie odpadów komunalnych w 2013 roku;
3. umowa z dnia 2 sierpnia 2013 na odbiór i transport odpadów komunalnych w okresie od sierpnia 2013 do końca czerwca 2015 roku;
4. umowa z dnia 31 grudnia 2013 na zagospodarowanie zmieszanych odpadów komunalnych w 2014 roku;
5. umowa z dnia 31 grudnia 2013 na zagospodarowanie odpadów komunalnych zbieranych selektywnie w 2014 roku.

Po krótce, żeby przybliżyć co się działo w „śmieciowym” temacie:

Umowa nr 3 została zawarta na podstawie przetargu na odbiór i transport odpadów, w którym startowało dwóch oferentów: MGK i WPO ALBA. ALBA zaproponowała kwotę 4 009 824 PLN, natomiast MGK – 1 711 218,96 PLN i wygrała. Początkowo przetarg ten został oprotestowany przez ALBĘ, a ponieważ terminy nagliły, dlatego też konieczne było ogłoszenie KOLEJNEGO przetargu na odbiór i transport odpadów w lipcu 2013. Okazało się, że w tym przetargu MGK była jedynym oferentem – stąd umowa nr 1, opiewająca na kwotę 75 600 PLN. Ostatecznie protest ALBY został oddalony, a z MGK podpisano umowę nr 3. Jednak zamieszanie z przetargiem na odbiór i transport odpadów spowodowało, że formalne wprowadzenie w życie ustawy śmieciowej w Oleśnicy zostało odroczone do sierpnia, co wiązało się również z tym, że mieszkańcy mieli przez cały lipiec utrudnione warunki segregacji (brak odpowiednich pojemników na śmieci). Ale mimo to, musieli już od lipca mieli płacić stawki 13/20 złotych, tak jakby system śmieciowy działał bez opóźnień.

Umowa nr 2 na zagospodarowanie odpadów komunalnych została zawarta bez przetargu (!!!). Czas jej obowiązywania to 1 lipca – 31 grudnia 2013, a kwoty w niej figurujące to:

298,14 PLN za zagospodarowanie 1 tony odpadów zmieszanych i biodegradowalnych;
150 PLN za zagospodarowanie 1 tony odpadów zbieranych w sposób selektywny.

Po wygaśnięciu tej umowy zawarto dwie kolejne – również bez uprzedniego przetargu (!!!), obie na zagospodarowanie odpadów – odpowiednio: zmieszanych (umowa nr 4) oraz segregowanych i biodegradowalnych (umowa nr 5). Tym razem miasto zobowiązało się płacić:

349,15 PLN za zagospodarowanie 1 tony odpadów zmieszanych;
162 PLN za zagospodarowanie 1 tony odpadów zbieranych w sposób selektywny i biodegradowalnych.

Pierwszą rzeczą, która przyszła mi na myśl po uzyskaniu treści tych umów z Urzędu Miasta, było pytanie: dlaczego w 2013 roku była jedna umowa (nr 3) na zagospodarowanie – wspólna dla śmieci zmieszanych i segregowanych, tylko z wymienionymi stawkami dla poszczególnych frakcji, natomiast na 2014 rok podpisano dwie oddzielne umowy (nr 4 i nr 5), jedna na odpady zmieszane, druga na odpady segregowane i biodegradowalne? Nie mam żadnych wątpliwości, że obowiązujący stan prawny taki podział dopuszcza. Ale po co? Tym bardziej, że ich treści – poza samym podziałem i stawkami – nie różnią się praktycznie niczym. Jedyną, jakże drobną różnicą, jest ewidentna pomyłka w §5 punkcie 3. umowy nr 4, w którym mowa jest o wysokości i terminach płatności na rzecz MGK. Drobiazg, ale przez sito miejskich prawników i księgowych przeszedł…

Dużo ciekawsze jest „przekwalifikowanie” odpadów biodegradowalnych. W roku 2013 odpady biodegradowalne były wrzucone do tej samej – droższej – kategorii, co odpady zmieszane. W 2014 roku te same odpady, wraz z odpadami segregowanymi, należą już do kategorii tańszej. Co ciekawe: owo „przekwalifikowanie” odpadów biodegradowalnych nie wynika z samej treści umowy nr 5, ale z załącznika nr 5 do tej umowy, który zawiera kalkulację sporządzoną przez zarząd MGK sp. z o.o. W samej treści umowy umowy nr 5, ani w treści umowy nr 4, nie ma ani słowa (!!!) o płatności za zagospodarowanie odpadów biodegradowalnych.

Nie wiem, jak wygląda sprawa takiego swobodnego przerzucania odpadów biodegradowalnych – z jednej, droższej kupki do drugiej, tańszej – pod względem formalno-prawnym. Przecież, logicznie rzecz biorąc, sposób ich zagospodarowania w roku 2013 był taki sam, jak w roku obecnym. I w roku 2013 miały taki sam wpływ na środowisko, jak w roku 2014. Tu przydałaby się opinia jakiegoś prawnika.

Kolejne spostrzeżenie: obie kalkulacje sporządzone przez zarząd MGK sp. z o.o. na potrzeby zarówno umowy nr 4 (załącznik nr 5 tejże), jak i umowy nr 5 (załącznik nr 5 tejże), opatrzone są datą 14 października 2013 roku. Moim zdaniem oznacza to tyle, że już wówczas planowane były ruchy w kierunku zmiany stawek opłat śmieciowych, wnoszonych przez mieszkańców Oleśnicy. Może w obliczu listopadowych wyborów samorządowych? Wcale niewykluczone. A jeśli tak, to mielibyśmy dowód na to, że to władze miasta (które jest przecież jedynym udziałowcem spółki MGK), a przede wszystkim burmistrz, traktują sprawę opłat za śmieci w kategoriach politycznych, a nie jacyś tajemniczy „śmieciowi oponenci”.

Do tego wszystkiego dochodzą jeszcze warunki, w których umowy na zagospodarowanie odpadów (nr 2, nr 4 i nr 5) zostały podpisane. Jak pokazałem w poprzednim wpisie, w takim Bierutowie, w którym zorganizowany był przetarg, w obliczu którego MGK musiało wysunąć konkurencyjną ofertę, miasto płaci relatywnie mniej, niż Oleśnica, w której umowa na zagospodarowanie odpadów z MGK została zawarta w warunkach bezprzetargowych. Co w efekcie może mieć istotny wpływ na koszty ponoszone przez mieszkańców.

Mówcie, co chcecie, ale konkurencja wymusza przedstawienie korzystniejszej oferty. Gdy konkurencji brak, płacimy tyle, ile sobie MGK zażyczy…