12 Gru

Oleśnickie ABC roku 2012

Sezon podsumowań czas zacząć! Tylko z dystansem, Panie i Panowie… Z dystansem proszę.

A jak afera. Słowo w ostatnim roku mocno nadużywane. Aferki to jeszcze nie afery. A i aferek byłoby mniej, gdyby nie stwarzano ku nim „okazji”, a przepływ informacji na linii urząd-obywatel był nieco sprawniejszy. No chyba, że ktoś ma coś do ukrycia…

B jak „burdel, a nie demokracja”. O taki komentarz pokusił się jeden z radnych na podsumowanie żenująco-kompromitującej sesji Rady Miasta. Kwintesencja działań naszej Rady Miasta. Nic dodać, nic ująć!

C jak CBA. W 2012 roku był to wyjątkowo częsty (aczkolwiek raczej niemile widziany) gość na naszych samorządowych „salonach”. Ślizówgate, citroengate, dyrektorka szpitala-gate… Odwiedziny CBA zwykle oznaczają kłopoty, dlatego też wizyta takiego gościa nie powinna być powodem do dumy dla naszych samorządowców. Ale strachu nie ma, bo zawsze można zrzucić winę na niekompetencję i nieobiektywność agentów…

D jak dziennikarstwo obywatelskie. Na całym świecie dziennikarstwem obywatelskim zajmują się amatorzy-społecznicy i robią to w interesie społecznym. A w Oleśnicy? Dziennikarstwo obywatelskie sponsoruje Urząd Miasta, patent dziennikarzy obywatelskich dzierżą pracownicy jednostek mu podległych, a interes społeczny jest rozumiany jako interes Urzędu Miasta.

E jak emocje. Niepotrzebne emocje. Nie brakowało ich w dyskusji toczącej się w temacie rond. Emocje te były przyczynkiem do wprowadzenia wzmożonych środków ostrożności w ratuszu. Też niepotrzebnych.

F jak Facebook. Mówią, że jak kogoś nie ma na „fejsbuku”, to nie istnieje. Najwyraźniej Pan Burmistrz wziął sobie to do serca i zaistniał. Na swoim profilu umieszcza słit-focie ze swoich zagranicznych wojaży, jakby chciał coś komuś udowodnić. Co i komu? To już jego słodka tajemnica…

G jak geriawity. Sympatyczne określenie zawodników pewnego klubu sportowego, który gra w lidze z licealistami. I trzeba przyznać, że… odnosi sukcesy! Geriawity są hojnie wspierani przez miasto, a piłka w ręce „Oli bez majtek” urosła już do rangi symbolu.

H jak histeria. Czyli typowa dla oleśnickiego Urzędu Miasta reakcja na słowa krytyki. Bez refleksji, bez namysłu – zawsze w zaparte!

I jak interpretacja. Czyli radosna twórczość Przewodniczącego Rady Miasta. Według niego: tajne głosowanie, jest w sumie jawne, bo głosy – tajne, w cudowny sposób staną się jawnymi przez „podpięcie” ich do protokołu z sesji. Oczywiście pod warunkiem, że na karcie do głosowania nie będzie nazwiska głosującego, bo wtedy głos będzie nieważny. W tej, jakże radosnej twórczości Przewodniczącego RM swoim „autorytetem” wspierała pani MECENAS, radca prawna UMO.

J jak „jak gdyby”. Zwrot – wytrych przy autorskiej interpretacji prawa. (JAK GDYBY) Rada Miasta stanowi (JAK GDYBY) prawo lokalne, które (JAK GDYBY) Przewodniczący zinterpretuje (JAK GDYBY) po swojemu.

K jak Kempa. Jarosław Kempa. Medialna gwiazda na samorządowym firmamencie. W 2012 roku dał się poznać jako spec od promocji, strategii i public relations. Spin doktor z krwi i kości. Swoimi pomysłami na promocyjne znaczki i papeterię zawstydził Sekcję Promocji Miasta i odebrał jej chleb. Radny Kempa jest również autorem wiekopomnego pomysłu na tabliczkę (patrz: T jak tablica), która miała pokazać mieszkańcom co Urząd Miasta może zrobić w sprawie kładki. No i pokazała…

L jak lotnisko. NASZE lotnisko – samorządowe! W sumie wciąż nie wiadomo, czy istnieje ono już w sferze realnych planów, czy raczej wciąż w sferze mrzonek i pobożnych życzeń. Obiecują złote góry, ale rzeczywistość skrzeczy. I jakoś nikt nie kwapi się do tego, by rozpocząć konkretne działania. Po 3 miesiącach od przejęcia pada hasło: „POROZMAWIAJMY!” A czas goni nieubłaganie…

M jak majtki. Od pewnego czasu przedmiot prywatnych rozmów pomiędzy mieszkańcami naszego miasta. Rozmów nieoficjalnych, wręcz pokątnych, bo i temat dość krępujący i nietypowy: czy nowa Ola ma majtki, czy nie? Jedni mówią, że ma, inni że wręcz przeciwnie. Ktoś już sprawdził? 😉

N jak Nagroda Oleśnicy. N jak nieprzyznana. Przeszła reformę, odświeżono regulamin – miało być lepiej. Nie pomogło. Czasy świetności Nagroda Oleśnicy ma już za sobą. Teraz stała się lokalnym synonimem obciachu. Nie wiem, czy ktoś w ogóle będzie chciał ją dostać…

O jak olesnica.eu. Portal sponsorowany przez Urząd Miasta, tworzony dla obywateli, (rzekomo) przez obywateli. Zamysł w porządku, ale gorzej z wykonaniem. Bo gdy portalem zajmuje się Sekcja Promocji Miasta, swoje oczekiwania co do „obywatelskości” portalu należy bezwzględnie zweryfikować.

P jak płatne parkowanie. Narzucone mieszkańcom przez Urząd Miasta: bo „inne miasta mają”, bo „rotacja”, bo „fluktuacja”… Wreszcie któryś z urzędników nieśmiało wyjawił prawdę oczywistą: „bo może zwrócą się koszty funkcjonowania straży miejskiej”. Fluktuacja fluktuacją… Liczy się KASA!

R jak Rzecznik Prasowy Burmistrza. Najlepsze źródło (dez)informacji wszelakiej. Świadoma lub nie – kierowniczka zamieszania – zamiast wyjaśniać jak chłop babie na granicy, sama prowokuje lawinę niedomówień, niedopowiedzeń. Gdzie diabeł nie może, tam rzecznik prasową pośle. W naszym mieście Rzecznik Prasowy Burmistrza dodatkowo kieruje Sekcją Promocji Miasta. Można tylko siąść i płakać…

S jak Straż Miejska i Sekcja Promocji Miasta. Obie formacje to zbrojne ramiona (lewe i prawe) Dobrych w walce ze Złymi. Obie – równie skuteczne: ta pierwsza we wlepianiu mandatów przekupkom sprzedającym pietruszkę; ta druga – w wydawaniu publicznych pieniędzy, w sumie nawet nie za bardzo wiadomo na co.

T jak tablica. Miejska tabliczka o symbolicznej wymowie: „POCAŁUJCIE NAS W D…” Miała rozwiązać konflikt na linii mieszkańcy chcący remontu kładki – Urząd Miasta. Ale nie rozwiązała. U zarania tego konfliktu leży inny: na linii PKP – Urząd Miasta. Jedni by chcieli, ale ich nie stać… Drudzy też by chcieli, ale nie chcą, bo nie mogą… Impas trwa, mieszkańcy – ci, którzy muszą – dygają naokoło, a sytuację wykorzystuje pewien młody poseł, który kreuje się na dobrego opiekuna i mediatora. Póki co, z jego mediacji jeszcze nic konkretnego nie wynikło.

U jak usterki. Dokładnie 595 usterek, braków i wad. Taką ich ilość zawierał końcowy (!!!) protokół odbiorczy kompleksu sportowego. Usterki? Oj tam! Oj tam! Protokół podpisany, sukces odtrąbiony! W sumie naprawa KAŻDEJ usterki to był dobry pretekst do przecięcia czerwonej wstęgi i pokazania się jako autora sukcesu. Aż dziw, że nikt na to nie wpadł. Skończyło się na 4 otwarciach, w tym jednym nieoficjalnym (tutaj: 1,2,3,4)…

W jak wybory. Wygląda na to, że będziemy mieć najdłuższą kampanię wyborczą nowoczesnej Europy. O tym, że właśnie się rozpoczęła, można się przekonać na podstawie ilości posłów odwiedzających nasz powiat w ostatnim czasie. Wracają „zesłańcy”, pojawiają się nowe-stare twarze. Pchają się jeden za drugim. Tylko „sojusznika” z ulotek z Burmistrzem – jak nie było widać, tak nie widać nadal…

Z jak Zelinka. Ryszard Zelinka. Od ponad 20 lat ważny element w lokalnej politycznej układance. Z racji pełnionej funkcji Przewodniczącego Rady Miasta – stróż prawa i porządku: nawołuje do czytania regulaminów i do przestrzegania przepisów. Jednym słowem – nasz samorządowy „Strażnik Teksasu”. Co tu dużo mówić: prawo prawem, ale racja musi być po „naszej” stronie! Jego autorskie interpretacje zapisów prawa obrosły już legendą (przykład pod: I jak interpretacja).

31 Lip

Miniatrakcja

Oleśnicki Atol inwestuje. Jednym z najnowszych nabytków, w które zainwestował (podobno 36 tys. złotych), są stanowiska do MINIGOLFA. Do tej pory ten rodzaj rekreacji kojarzył mi się raczej z nadmorskimi lub górskimi miejscowościami i dość powszechnym (nie tylko w Polsce) sposobem na sięgnięcie do kieszeni turystycznie i wypoczynkowo rozochoconego, mniej lub bardziej zasobnego wczasowicza. Ale turystycznie Oleśnica nie może konkurować z Sopotem, Krynicą Morską, czy Karpaczem. A to oznacza, że grupą docelową tego przybytku jesteśmy my – oleśniczanie. Czy inwestycja w cokolwiek niszową formę spędzania wolnego czasu była trafiona? Czy ta dyscyplina sportu przyjmie się w Oleśnicy? Jak będzie w przyszłości – tego nie wiem, ale stan obecny można w prosty sposób stwierdzić. Eksperymentalnie…

Po ponad 2 miesiącach od oddania do użytku nowej atrakcji, postanowiłem sprawdzić jakim zainteresowaniem cieszy się ona w naszym mieście. Tym bardziej, że stanowiska do minigolfa stanęły na murawie boiska, na którym możliwe byłoby uprawianie nieco popularniejszych, wydawać by się mogło, dyscyplin sportu.

Do rzeczy: przez 6 dni (miało być 7, ale sobotę spędziłem poza Oleśnicą), co kilka godzin – w miarę losowo – robiłem zdjęcie oleśnickiemu polu golfowemu. Umożliwiło to zliczenie osób w z niego korzystających. W danym momencie oczywiście. Wyniki przedstawiam poniżej.

Środa, 25.07.2012, godz. 15:00

pusto

Kliknij, aby zobaczyć zdjęcie w pełnej rozdzielczości. Uwaga: duży plik!

 

Środa, 25.07.2012, godz. 18:03

Stan osobowy: 19 osób plus małe dziecko, raczej nie zainteresowane rozgrywaniem partyjki golfa.

Kliknij, aby zobaczyć zdjęcie w pełnej rozdzielczości. Uwaga: duży plik!

 

Czwartek, 26.07.2012, godz. 10:59

Stan osobowy: 11 osób, w tym jedna osoba dorosła. Z pewnością są uczestnicy organizowanych przez miasto półkolonii wraz z opiekunką.

Kliknij, aby zobaczyć zdjęcie w pełnej rozdzielczości. Uwaga: duży plik!

 

Czwartek, 26.07.2012, godz. 14:05

Pusto.

Kliknij, aby zobaczyć zdjęcie w pełnej rozdzielczości. Uwaga: duży plik!

 

Czwartek, 26.07.2012, godz. 17:08

Stan osobowy: 3 osoby plus jedno, raczej niegrające dziecko.

Kliknij, aby zobaczyć zdjęcie w pełnej rozdzielczości. Uwaga: duży plik!

 

Czwartek, 26.07.2012, godz. 19:36

Stan osobowy: 5 osób.

Kliknij, aby zobaczyć zdjęcie w pełnej rozdzielczości. Uwaga: duży plik!

 

Piątek, 27.07.2012, godz. 11:02

Grających: 2 osoby. Dzieci uczestniczące w półkoloniach wspinały się na ściankę.

Kliknij, aby zobaczyć zdjęcie w pełnej rozdzielczości. Uwaga: duży plik!

 

Piątek, 27.07.2012, godz. 14:26

Pusto

Kliknij, aby zobaczyć zdjęcie w pełnej rozdzielczości. Uwaga: duży plik!

 

Piątek, 27.07.2012, godz. 17:30

Obecnych: 8 osób plus dwuletnie (na oko) dziecko.

Kliknij, aby zobaczyć zdjęcie w pełnej rozdzielczości. Uwaga: duży plik!

 

Piątek, 27.07.2012, godz. 19:14

Grających: 3 osoby.

Kliknij, aby zobaczyć zdjęcie w pełnej rozdzielczości. Uwaga: duży plik!

 

 

Niedziela, 29.07.2012, godz. 11:01

Grających: brak. 

Kliknij, aby zobaczyć zdjęcie w pełnej rozdzielczości. Uwaga: duży plik!

 

Niedziela, 29.07.2012, godz. 13:19

Grających: 2  osoby.

Kliknij, aby zobaczyć zdjęcie w pełnej rozdzielczości. Uwaga: duży plik!

 

Niedziela, 29.07.2012, godz. 15:18

Grających: 6  osób, w tym jedno małe grające dziecko

Kliknij, aby zobaczyć zdjęcie w pełnej rozdzielczości. Uwaga: duży plik!

 

Niedziela, 29.07.2012, godz. 18:07

Dookoła burza, a pod wiatą 5 grających osób. Pozdrowienia dla tych Państwa!

Kliknij, aby zobaczyć zdjęcie w pełnej rozdzielczości. Uwaga: duży plik!

 

Poniedziałek, 30.07.2012, godz. 10:54

Około 10 dzieci + 2 osoby dorosłe (jedna poza kadrem) – ponownie półkoloniści.

Kliknij, aby zobaczyć zdjęcie w pełnej rozdzielczości. Uwaga: duży plik!

 

Poniedziałek, 30.07.2012, godz. 14:08

Obecnych: 2 grających + 2 osoby z obsługi (z odkurzaczem 😉 ).

Kliknij, aby zobaczyć zdjęcie w pełnej rozdzielczości. Uwaga: duży plik!

 

Poniedziałek, 30.07.2012, godz. 17:12

Obecnych: 2 grających.

Kliknij, aby zobaczyć zdjęcie w pełnej rozdzielczości. Uwaga: duży plik!

 

Wtorek, 31.07.2012, godz. 10:44

Obecnych: brak, jeśli nie liczyć pana z obsługi podlewającego stojące na murawie drzewka. 

Kliknij, aby zobaczyć zdjęcie w pełnej rozdzielczości. Uwaga: duży plik!

 

Wtorek, 31.07.2012, godz. 12:38

Obecnych: 2 osoby.

Kliknij, aby zobaczyć zdjęcie w pełnej rozdzielczości. Uwaga: duży plik!

 

Wtorek, 31.07.2012, godz. 15:00

Obecnych: brak.

Kliknij, aby zobaczyć zdjęcie w pełnej rozdzielczości. Uwaga: duży plik!

 

Wtorek, 31.07.2012, godz. 17:22

Obecnych: brak.

Kliknij, aby zobaczyć zdjęcie w pełnej rozdzielczości. Uwaga: duży plik!

 

Wtorek, 31.07.2012, godz. 19:22

Obecnych: znów brak.

Kliknij, aby zobaczyć zdjęcie w pełnej rozdzielczości. Uwaga: duży plik!

Podsumujmy:

eksperyment trwał 6 dni, w jego trakcie zrobiłem 22 zdjęcia, a na nich uwieczniłem 82 gości (w tym 20 uczestników półkolonii z 3 opiekunkami), co daje średnio 3.7 osoby na zdjęcie, czyli w danej, losowej chwili. Jeśli odliczyć dzieci uczestniczące w miejskich półkoloniach, wyjdzie średnia 2.68 amatora golfowej piłeczki na zdjęcie. Czy to dużo, czy mało? Nie oceniam, nie opiniuję. Pokazuję stan faktyczny, interpretację pozostawiam czytelnikom.

9 Maj

Kompleksowa katastrofa

Kompleksowej epopei z problemami odcinek któryś tam z kolei: kiedy basen otwarty zostanie oddany do użytku? Redaktorzy Panoramy Oleśnickiej (nr 19, 9-15 maja 2012) poszukują odpowiedzi na to pytanie: mówią o zerowych szansach na 1. czerwca; o optymistycznym terminie w połowie czerwca i o nieco bardziej realnym wariancie na początku lipca. Niestety, dotychczasowe doświadczenie pokazuje, że nawet tego ostatniego terminu nie możemy być pewni.

O tej inwestycji, jak mawiał klasyk: „na skalę naszych możliwości”, powiedziano już bardzo dużo. A napisano chyba jeszcze więcej. W telegraficznym skrócie: nasi lokalni decydenci w najmniejszym stopniu nie poczuwają się do odpowiedzialności za cały ciąg niepowodzeń, a jako jedynego winnego wskazują nierzetelne i niewiarygodne konsorcjum cały kompleks sportowy budowało; a pewna część mieszkańców ma swoje zdanie, no bo w końcu KTOŚ takie, a nie inne warunki przetargu ustalał…

Dzisiaj dziennikarze Panoramy Oleśnickiej piszą o protokole odbiorczym (podpisanym w grudniu ubiegłego roku), zawierającym listę 595 uchybień i usterek „w zakresie każdego rodzaju prac” i „dotyczących praktycznie każdego z elementów kompleksu” oraz 17 braków w wyposażeniu. Na litość boską: kto podpisuje protokół odbioru tak kosztownej inwestycji zawierającej tyle niedoróbek?????? W skali kraju – mam nadzieję, że nikt…

Tymczasem w imieniu miasta Oleśnicy zrobili to: inspektor nadzoru inwestorskiego – Andrzej Michalak, inspektor robót sanitarnych – Dariusz Piasecki, naczelnik Wydziału Architektury UMO – Leszek Goliński, prezes ATOLa – Ryszard Gąsior, radca prawna UMO – Halina Susidko. Podaję te nazwiska za Panoramą Oleśnicką, bo uważam, że mieszkańcy Oleśnicy powinni je poznać.

W protokole tym wykonawca, czyli konsorcjum, którego liderem był TIWWAL, zobowiązało się do usunięcia tych usterek i braków w terminach ustalonych przez obie strony. O tym, że właściciele TIWWALA i HOLMY do ludzi słownych nie należą, mogliśmy się już przekonać wielokrotnie. Tym razem miało być inaczej. Miało, ale nie było…! Konsorcjum na własną rękę nie usunęło żadnej z usterek.

Jednak w całym tym zamieszaniu z protokołem najgorsza jest postawa przedstawicieli władz miasta i ATOLa, na którą szczególną uwagę zwraca red. Krzysztof Dziedzic. Otóż pisze on o posiedzeniu rajcowskiej Komisji Ładu Przestrzennego i Urządzeń Komunalnych, które odbyło się 18. stycznia br na terenie pachnącego nowością kompleksu sportowego z udziałem Burmistrza Oleśnicy i prezesa ATOLA w obecności mediów, które obszernie o tym wydarzeniu informowały. Na tymże posiedzeniu prezes ATOLa, Ryszard Gąsior, zapytany o to, jakiego rodzaju są to usterki, odpowiedział, że „niewielkie” oraz że „na pewno na sezon basen będzie uruchomiony„. Redakcja Panoramy Oleśnickiej zwraca uwagę, iż dziś nie można mieć już takiej pewności. Jak się okazuje usterki wymienione w protokole zdawczo-odbiorczym kompleksu wcale nie są takie drobne, a ich usunięcie powoduje ciągłe przekładanie terminu otwarcia basenu.

Słusznie red. Dziedzic zadaje pytanie „Skoro dziś jest tak źle, to dlaczego 18 stycznia było tak dobrze?” Wszystko wskazuje na to, że radni, czyli reprezentanci nas – mieszkańców – zostali celowo wprowadzeni w błąd. A z radnymi również opinia publiczna, czyli my.

Pomijam dociekliwość radnych, a raczej jej brak (może z 2-3 wyjątkami), bowiem jestem bardziej niż pewien, że spora część rajców nawet nie zadała sobie trudu, by poprosić o udostępnienie protokołu odbiorczego, by mieć możliwość zapoznania się z listą usterek. Taki stan był chyba na rękę decydentom, bo mogli niczego nie świadomym radnym wmówić, że usterki są zaniedbywalnie drobne – zgodnie z przyjętą przez nich linią „im mniej pytań tym lepiej”.

Na koniec przypomnę tylko, że otwarty basen był już uroczyście otwierany: dokładnie 5. sierpnia 2010 roku. W świetle reflektorów, w błysku fleszy. Wówczas stan wykończenia basenu był na tyle dobry, że można było go udostępnić szukającym ochłody mieszkańcom. Jednak rok później już się nie dało. W tym roku otwarcie wciąż stoi pod znakiem zapytania.

Co takiego się stało w ciągu tych dwóch lat, że w 2010 roku można było basen udostępnić, a później już nie…? No jak to co? WYBORY!

11 Kwi

„Nie zwalniamy tempa”

„Nie zwalniamy tempa”. To nie jest fragment relacji z meczu polskiej reprezentacji w piłkę nożną. To nawet nie jest cytat z ostatniego exposé premiera Donalda Tuska na temat stanu polskiej gospodarki. Jest to najnowszy oleśnicki chwyt marketingowy… czyli Sekcja Promocji Miasta w akcji!

 

Sekcja Promocji Miasta, jako specjalna komórka w Urzędzie Miasta Oleśnicy, zajmująca się szeroko pojętym marketingiem, powstała w styczniu. Jeśli nie liczyć obsługi strony internetowej miasta i społecznościowego fanpage’a miasta, to efektów jej działalności na razie nie widać zbyt wiele. I wcale nie twierdzę, że ich nie ma. Być może zwyczajnie się nimi nie chwalą. Skromność jest cnotą bardzo pożądaną. Zatem może być skromnie, byle tylko było skutecznie!

Oprócz strony internetowej i fanpage’a, jednym z niewielu namacalnych owoców pracy Sekcji Promocji Miasta był materiał umieszczony w „Naszej Firmie” – dodatku reklamowym do „Dziennika Gazety Prawnej”, który ukazał się 28. lutego br. Ów materiał (reklamowy, a jakże!) zatytułowany był właśnie „Nie zwalniamy tempa”. Jego treść można poznać na poniższym obrazku:

Zrzut ekranu materiału promocyjnego o Oleśnicy, który ukazał się w "Naszej Firmie", ogólnopolskim dodatku reklamowym do "Dziennika Gazety Prawnej", 28. lutego 2012 r. (kliknij na obrazek, aby powiększyć).

Niby dobrze, niby wszystko w porządku: Oleśnica ma promocję! Ale… No właśnie! Jak zwykle, diabeł tkwi w szczegółach…

Pierwszym elementem tej nowej kampanii (???) promocyjnej, który od razu rzuca się czytelnikowi w oczy są zdjęcia. Czy rzeczywiście w Oleśnicy nie ma wdzięczniejszych obiektów do obfotografowywania niż kompleks sportowy? Zdjęć jest pięć, wszystkie prezentują (od zewnątrz i od wewnątrz) ten najnowszy element oleśnickiego „krajobrazu”. Czy należy przez to rozumieć, że zabytkowe kościoły, zamek i inne pamiątki historii bledną przy najnowszej i jedynie słusznej perle oleśnickiej architektury? A może po prostu nie pasują do nowej strategii promocyjnej (o ile takowa istnieje??) naszego miasta?

Przechodzimy do tekstu. A w nim nazwa „Oleśnica” pojawia się równie często, co odmieniany przez przypadki wyraz „basen”. Natomiast ani słowem nie wspomina się o oleśnickich zabytkach. W sumie nie ma się co dziwić… Nowy kompleks sportowy kosztował grubo ponad 20 mln złotych i teraz trzeba robić wszystko, by inwestycja się zwróciła. Na zabytki Urząd Miasta Oleśnicy wydaje zaledwie 805 tys. złotych (wg projektu uchwały budżetowej na 2012 rok). Są to śmieszne pieniądze, które nie muszą się zwracać. Poza tym z zabytkami jest jeden problem: tylko stoją i straszą (w swoim aktualnym stanie).

Cały szkopuł w tym, że o samej Oleśnicy jest niewiele. Za to dużo więcej można się dowiedzieć o znakomitym budżecie opracowanym przez tęgie głowy z Urzędu Miasta; o inwestycjach, które są namacalnym dowodem postawionej w tytule tezy, że Oleśnica „nie zwalnia tempa”. No i oczywiście o atrakcjach czekających na swoich gości w ATOL-u.

Z tego materiału wynika, że to kompleks sportowy ma być tym CZYMŚ; tym MAGNESEM, który przyciągnie do Oleśnicy tłumy przyjezdnych. Bo nie Oleśnica, ale właśnie ATOL zdaje się odgrywać w tym materiale najważniejszą rolę.  Bo zamiast promocji Oleśnicy, bardziej mi to wszystko wygląda na promocję właśnie ATOL-a, czyli spółki akcyjnej, której jedynym udziałowcem jest miasto Oleśnica. Spółki, której przychody wcale nie zasilają miejskiego budżetu. Co więcej: spółka ta, według dostępnych danych finansowych w całym 2010 roku wygenerowała 256 tys. złotych strat (do wyników finansowych za rok 2011 jeszcze nie dotarłem).

Co roku miasto zapewnia ATOL-owi zastrzyk finansowy w postaci dotacji celowej na lekcje pływania dla dzieci. W 2011 roku miasto (za przyzwoleniem radnych: uchwała RM nr VI/45/2011 z 29. marca 2011 roku) wniosło 390 tys. złotych na dodatkowe udziały w spółce. Teraz jeszcze Urząd Miasta zapewnia mu darmową reklamę w ogólnopolskim wydawnictwie.

A Sekcja Promocji Miasta tymczasowo przejęła obowiązki pracującego w ATOL-u specjalisty od marketingu, stając się Sekcją Promocji Kompleksu Sportowego „ATOL”. Z siedzibą w Urzędzie Miasta.