11 Paź

Nieomylność zobowiązuje

Nieomylność zobowiązuje. Sam Nieomylny jest zobowiązany do emanacji swoją nieomylnością i do trwania w tejże. Do zadań jego Dworu należy: a) Nieomylnego w trwaniu w swojej nieomylności utwierdzać, b) nieprzekonanych przekonywać, c) wątpiących prostować, d) siebie nawzajem w wierze w Nieomylnego umacniać i pokrzepiać. Źródłem wszelkiego światła jest Nieomylny – Dworzanie mogą, co najwyżej, błyszczeć światłem odbitym.

Jest jeszcze jeden dogmat: Nieomylny, nie dlatego jest nieomylny, by można było z nim dyskutować. Nieomylność nieomylnego nie podlega żadnej dyskusji. Kropka.

Doskonale przekonał się o tym pewien Dworzanin, który odważył się zakwestionować nieomylność Nieomylnego. Po siedmiu latach trwania w „dworskim” letargu, nagle się ocknął, przejrzał na oczy i stwierdził, że tak dalej być nie może.

Niestety, dworzanin, który dopuszcza się tak rażącego łamania dworskich manier i obyczajów, który podaje w wątpliwość dogmat o nieomylności Nieomylnego, musi liczyć się z banicją i ostracyzmem ze strony pozostałych członków Dworu. Były już Dworzanin zrezygnował ze zobowiązania do świadczenia dobrowolnych i spontanicznych pochwał pod adresem Nieomylnego.

Tak więc, Staszku, w kontraście do nieomylności Nieomylnego, Ty teraz możesz emanować i epatować swoją niezależnością. Wszem i wobec, na lewo i prawo… Tego już Ci nikt nie odbierze. Ale mam tylko jedno pytanie: DLACZEGO DOPIERO TERAZ??!! Przez całych 7 lat sprawowania mandatu i trwania w tzw. Porozumieniu Radnych nie zauważyłeś, że nikt nie liczy się z Twoją opinią? Czy przez te 7 lat nie przeszkadzało Ci to, że dawałeś sobie narzucić zdanie, z którym się nie zgadzałeś?

Poza tym, Staszku, nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, że w niezbyt komfortowej sytuacji postawiłeś swoich byłych kolegów z organizacji partyjnej… Ich młodsi koledzy też złożyli projekt uchwały (w sprawie budżetu obywatelskiego) do Przewodniczącego Rady Miasta, też zgodnie z regulaminem i procedurami. A Przewodniczący Rady Miasta – zapewne zapatrzony w Nieomylnego – ów projekt wyrzucił do kosza, tłumacząc, że obecny budżet Oleśnicy jest już WYSTARCZAJĄCO OBYWATELSKI. Jak na taką decyzję zareagują starsi koledzy z partii? Albo pokażą pazur, albo – trwając w wierze w dogmat o nieomylności Nieomylnego – położą uszy po sobie i z pokorą przeproszą za wyskok młodszych kolegów…

Cóż, Panowie z PO: chcieliście się odróżniać? Lepsza okazja może się już nie przytrafić…

chuck_norris

14 Wrz

Dąb Dragonów w konkursie na Drzewo Roku

zgloszenie_drzewo_roku_fot_1_
fot. Wiesław Mazurkiewicz

Dąb Dragonów jest wyjątkowy, między innymi ze względu na fakt, iż jest jednym z bardzo nielicznych drzew na terenie Oleśnicy, które udało się zidentyfikować na historycznych fotografiach i pocztówkach z przełomu XIX/XX wieku. Dzięki tym fotografiom udało się również częściowo odtworzyć historię dębu, od momentu wybudowania budynku, przy którym drzewo to rośnie.
W 1850 roku Oleśnica została ogłoszona miastem garnizonowym. Jak podaje na swojej stronie www.olesnica.org znawca i miłośnik Oleśnicy – Marek Nienałtowski: „budynek powstał w 1872-1873 r. jako koszarowiec dla potrzeb 1. Eskadronu Regimentu Dragonów. Prawdopodobnie wybudowano go z pieniędzy miejskich. Dużą część terenu, na którym stanęły koszary zajmował plac ćwiczeń i budynki stajni, ujeżdżalni, magazynów siana, kuźni”. Na zachowanej pocztówce, ukazującej widok tylnej strony budynku koszarowego przed 1899 rokiem dąb, o którym tu mowa, jest już okazałym drzewem, jednym z czterech tam rosnących. Zatem można przypuszczać, że rósł tam wcześniej niż postawiono budynek. „Koszary Regimentu Dragonów istniały do 1902 (inne dane – 1904 r.). Potem zostały przebudowane dla potrzeb oddziału karabinów maszynowych (MGAbt nr 8) wchodzących w skład Batalionu Strzelców nr 6 od 1900 roku. Jednostka istniała do roku 1919. Od 1922 r. budynek przejmuje miasto (m.in. mieści się w nim biblioteka ludowa). Po 1945 r. budynek został przeznaczony do zamieszkania”.
Dziś, po z górą 100 latach, z czterech drzew widocznych na historycznych fotografiach ocalało tylko jedno – Dąb Dragonów – wieloletni przyjaciel budynku, ostatni żywy świadek historii i czasów świetności stacjonujących w Oleśnicy jednostek wojskowych. Z pewnością był on świadkiem wydarzeń, których opis można znaleźć w monografii „Oleśnica od czasów najdawniejszych po współczesność” autorstwa Wojciecha Mrozowicza i Przemysława Wiszewskiego: „Mieszczanie byli niezwykle przywiązani do stacjonujących w Oleśnicy jednostek – nie tylko ze względów gospodarczych. Podobnie jak w przypadku książąt, splendory spływające na strzelców czy dragonów w jakiejś cząstce spływały też na otaczających ich oleśniczan. Jeszcze w okresie międzywojennym, w czasie Republiki Weimarskiej, z dumą odnotowano, że oleśnicki Regiment Dragonów nr 8 w 1866 r. znajdował się pod komendą pruskiego następcy tronu i wspaniale wstawił się w walce z najlepszymi oddziałami austriackimi w bitwie pod Nachodem […] Król Wilhelm doceniając wówczas dzielność żołnierzy, zaszczycił regiment, mianując kronprinca Fryderyka jego honorowym szefem […]. Trzy lata później, gdy Fryderyk zajął tron cesarski, na urodziny swego zmarłego ojca uhonorował raz jeszcze regiment, nadając mu nazwę dragonów cesarskich”. Nietrudno sobie wyobrazić, jak pod rosnącymi drzewami, które rozdzielały szwadrony podczas porannych apeli, odbywały się musztry z udziałem koni; jak śpiew ptaków i widok z okien budynku koszarowego pełen rozwijających się lub przybierających złote kolory jesieni liści odmierzał w trudnej służbie czas żołnierzom. Drzewa te, a wśród nich Dąb Dragonów, mogły być dla żołnierzy ulubionym miejscem, w którym miejscowy fotograf robił grupowe zdjęcia do pamiątkowych albumów.

zgloszenie_drzewo_roku_fot_3
Ilustracja ze strony p. Marka Nienałtowskiego

Dąb Dragonów rośnie w miejscu może niezbyt eksponowanym, ale ważnym dla osób mieszkających w dawnym budynku koszarowym. Mieszkańcy ci znają dzieje domu i wiedzą, że zarówno budowla jak i drzewo – to świadectwa przeszłości. To oni zwrócili uwagę p. Marka Nienałtowskiego na niepokojące zmiany, mogące zagrozić drzewu.
Obecnie żyjemy w czasach pełnych komercji i biurokracji; w czasach, gdy z obawy przed odszkodowaniami wycina się lub skraca do wysokości kilku metrów, piękne zdrowe drzewa, które coraz częściej znikają z przydomowych wolnych przestrzeni; w czasach, gdy wystarczy odpowiednio zasobny portfel i przychylna opinia urzędnika, by w lokalizacji „inwestycyjnie atrakcyjnej”, w miejscu wiekowego drzewa wyrosła zabudowa mieszkaniowa lub biurowa.
Dąb Dragonów, który próbują ocalić i wyróżnić obecni mieszkańcy byłego koszarowca, Stowarzyszenie zrzeszające mieszkańców miasta oraz sympatycy Oleśnicy jest jednym z ostatnich tak pięknych, wysokich o niezwykle rozłożystej koronie drzew, które pozostało poza miejskimi parkami starego miasta. Jego symbolika jest różnorodna. Dla wielu oleśniczan –jest on symbolem trwałości – trwałości pamięci o przeszłości miasta, mimo że prawie nikt dziś nie pamięta słów Wincentego Pola: „Wy pomniki żywe ubiegłych czasów”. Jest też wiekowym i lubianym przez wszystkich akcentem miejskiej zieleni, cieszącym oko i ucho. Tu, na wiosnę śpiewają ptaki, które będą wić gniazda. Tu, inne ptaki zimą będą pod śniegiem szukać pożywienia.
Stowarzyszenie Dla Oleśnicy wpisując dąb – jako pierwszy – na listę drzew proponowanych do miana pomnika przyrody, miało nadzieję, że w ten sposób zwróci uwagę mieszkańców z innych rejonów miasta na ten wyjątkowy okaz przyrody. Następnym krokiem miało być opracowanie ścieżki edukacyjnej z uwzględnieniem zarówno zabytkowych budowli, jak i pomników przyrody. Niestety, na przeszkodzie stanęły niejasne, niepoparte żadnymi racjonalnymi wyjaśnieniami decyzje przewodniczących Rady Miasta Oleśnicy, według których „niecelowym jest przygotowywanie uchwał, które mogą powodować, że zostaną stworzone bariery, wywołujące negatywne skutki, trudne do określenia w obecnej chwili” (cytat pochodzi z oficjalnego pisma Wiceprzewodniczącego RM w tej sprawie).
Głęboko wierzymy, że już samo zgłoszenie Dębu Dragonów do plebiscytu na Drzewo Roku spowoduje zmianę tego nieuzasadnionego stanowiska przewodniczących Rady Miasta i zmianę obecnego stanu rzeczy.

Powyższy tekst stanowi uzasadnienie zgłoszenia Dębu Dragonów do ogólnopolskiego konkursu na „Drzewo Roku”, którego już czwartą edycję niedawno ogłosił Klub Gaja. Z pełną treści zgłoszenia można zapoznać się tutaj.

3 Sie

Czy Dąb Dragonów zostanie ścięty?

Zainicjowana przez Stowarzyszenie Dla Oleśnicy sprawa pomników przyrody ciągnie się już ponad rok. Zaczęło się od Dębu Dragonów i głównie tego drzewa będzie dotyczył ten wpis.

Nie chcę przynudzać, bo korespondencja z Prezydium Rady Miasta w tej sprawie jest już dość obszerna, nie mniej jednak ostatnie wydarzenia pokazują, że ani Przewodniczący Rady Miasta, ani jego zastępca, ani Burmistrz Oleśnicy, ani jego pracownicy zupełnie nie liczą się ze zdaniem mieszkańców (swoich potencjalnych wyborców!). Co więcej: nie liczą się z opiniami specjalistów i konsekwentnie uprawiają swoją „politykę”. A mieszkańcy i specjaliści tylko im przeszkadzają…

Najpierw krótkie kalendarium całej sprawy wraz z dokumentacją.

18 marca 2012 – pierwszy wpis na stronie p. Marka Nienałtowskiego, dotyczący Dębu Dragonów, jego historii i przyszłości: Czy ponad 100 letnie drzewo zostanie ścięte?

23 maja 2012 – wpis ma moim blogu: Pomnik przyrody, świadek historii – Dąb Dragonów staje się symbolem akcji „pomnikowej” Stowarzyszenie Dla Oleśnicy.

13 czerwca 2012 – przygotowane członków Stowarzyszenia (z wydatną pomocą prof. Dariusza Tarnawskiego, prezesa Towarzystwa Przyrodniczego Ziemi Oleśnickiej) wnioski o ustanowienie 31 pomników przyrody trafiają na ręce Przewodniczącego Rady Miasta, Ryszarda Zelinki. Osobny wniosek dotyczył Dębu Dragonów (treść wniosku).

22 czerwca 2012 – konferencja „Pomnik Przyrody, świadek historii” mająca na celu promocję złożonych wniosków. Zaproszenie otrzymały władze Oleśnicy i wszyscy miejscy radni. Pojawił się jedynie p. Piotr Karasek i, podobno, p. Katarzyna Filipek z Wydziału Geodezji, Gospodarki Gruntami, Rolnictwa i Ochrony Środowiska. Prezydium Rady Miasta, Burmistrzowie nie wyrazili zainteresowania. Natomiast mieszkańcy dopisali (http://dlaolesnicy.org/pomnik-przyrody-swiadek-historii-konferencja/http://olesnica.nienaltowski.net/Pomniki_przyrody.htmhttp://mojaolesnica.pl/article.php?id=6243)

30 sierpnia 2012 – odpowiedź Przewodniczącego RM, w której informuje on, iż wystąpił do burmistrza z prośbą o wydanie opinii. Pan Zelinka informował również, że wszczęto procedurę zinwentaryzowania drzewostanu Oleśnicy (treść odpowiedzi).

26 marca 2013 – w trosce o stan techniczny Zamku Książąt Oleśnickich, Stowarzyszenie dokonuje korekty wniosków na osobistą prośbę radnego Wiesława Piechówki (treść pisma do RM).

3 kwietnia 2013 – odpowiedź Wiceprzewodniczącego RM, w której czytamy, że: „niecelowym jest przygotowywanie uchwał, które mogą powodować, że zostaną stworzone bariery, wywołujące NEGATYWNE SKUTKI, TRUDNE DO OKREŚLENIA W OBECNEJ CHWILI” (treść odpowiedzi).

29 kwietnia 2013 – mój prywatny wniosek o udostępnienie informacji publicznej na temat wyników zamówionej przez Urząd Miasta „ekspertyzy drzewostanu na terenie miasta” (treść wniosku).

7 maja 2013 – otrzymałem dokumentację inwentaryzacji oleśnickiego drzewostanu, wykonaną w listopadzie 2012 r.  (!!!) przez mgr inż. Marcina Domala. Dokumentacja zawiera między innymi opis Dębu Dragonów. Warto zapoznać się z pełnym opisem tego pięknego drzewa: http://olesnica.vot.pl/Karta_05.pdf, przy czym zwracam uwagę na wniosek końcowy: „[…] obiekt stanowi okazały twór przyrody ożywionej, wyróżniający się w miejskim krajobrazie naturalnym charakterystycznym pokrojem. Dzięki osiągnięciu imponujących rozmiarów oraz dodatkowo z uwagi na brak innych zwartych skupisk drzew w bezpośrednim jego sąsiedztwie, powoduje, że stanowi on jeszcze bardziej okazalszy obiekt zasługujący na szczególną ochronę swoich walorów przyrodniczych.”

9 maja 2013 – kolejny list do Przewodniczącego Rady Miasta z prośbą o wyjaśnienie i uzasadnienie decyzji odmownej z dnia 3 kwietnia 2013 (treść listu).

23 maja 2013 – krótka odpowiedź Przewodniczącego Rady Miasta z przesłaniem: „NIE, BO NIE!” (treść odpowiedzi).

28 sierpnia 2013 – artykuł w Panoramie Oleśnickiej, którego treść potwierdziła przypuszczenia sprzed ponad roku oraz wnioski nasuwające się z wymiany pism z Przewodniczącymi RM. Działka, na której stoi Dąb Dragonów została wystawiona na przetarg z przeznaczeniem na „budowę dwóch budynków wielorodzinnych wraz z niezbędnymi instalacjami i urządzeniami technicznymi oraz infrastrukturą drogową”. Cena wywoławcza „wraz z drzewostanem” wynosiła 1.809.889zł. Do przetargu – ustnego – nie stanął NA SZCZĘŚCIE nikt i działka nie została sprzedana…

Skan z Panoramy Oleśnickiej z dnia 28.08.2013

Teraz komentarz:

Cała ta korespondencja z Przewodniczącymi Rady Miasta przypomina kopanie się z koniem. Mieszkańcy proszą, My piszemy, prosimy o uzasadnienia, o wyjaśnienia, specjaliści przyznają nam rację (patrz: wyniki ekspertyzy zleconej przez sam Urząd Miasta Oleśnicy), a Przewodniczący i jego zastępca ignorują apele mieszkańców i opinie specjalistów, kompletnie się z nimi nie licząc. W sposób bardzo zawoalowany dają do zrozumienia piszą, że objęcie Dębu Dragonów ochroną pomnikową spowoduje, że  „zostaną stworzone bariery, wywołujące NEGATYWNE SKUTKI, TRUDNE DO OKREŚLENIA W OBECNEJ CHWILI”. Oznacza to tyle, że wyrok na Dąb Dragonów został już wydany i nic tego nie zmieni. Tekst z Panoramy Oleśnickiej tylko potwierdził nasze przypuszczenia. Przewodniczącemu Rady Miasta przecież nie wypadało napisać wprost, że to piękne, okazałe drzewo zostanie wycięte, a grunt pod nim sprzedany deweloperowi. „Bariery” i „negatywne skutki” brzmią ciekawiej…

I jeszcze jedno: całkiem niedaleko Dębu Dragonów, w miejscu, gdzie dziś znajduje się biurowiec OCB „Feniks” rosło kilka równie okazałych dębów, być może również godnych ochrony pomnikowej. Znalazł się inwestor, który wyłożył dużą kasę, kupił działkę, a piękne drzewa wyciął. Wycinka odbyła się błyskawicznie, po pięknych drzewach zostało jedynie wspomnienie. Wszystko wskazuje na to, że taki sam los czeka Dąb Dragonów.

PS. Kopię tego tekstu wysłałem do publikacji na tzw. Lokalnym Portalu Dziennikarstwa Społecznościowego olesnica.eu. Aktualnie oczekuje na moderację (stan na 3/9/2013 godz. 15:00).

18 Maj

Urzędnik wie lepiej

Opowieści pomnikowo-przyrodniczej ciąg dalszy. Sprawa pozornie niewinna i prosta: ot, pomniki przyrody… Ale jak się okazuje, ta niby niepozorna sprawa dla aparatu urzędniczego staje się tematem niemożliwym do zaakceptowania. Sprawa ta ukazuje – jak na dłoni – mechanizmy i schemat podejmowania decyzji w ratuszu, według których oddolna inicjatywa mieszkańców napotyka samorządowo-urzędniczy beton i staje się dlań problemem nie do przejścia.

Dla przypomnienia – w telegraficznym skrócie:

13 czerwca 2012 roku Stowarzyszenie Dla Oleśnicy złożyło wnioski pomnikowe dotyczące 31 drzew;

30 sierpnia 2012 roku przychodzi pismo od Przewodniczącego RM, w którym jest mowa o niezależnej analizie drzewostanu na terenie miasta. Konkretów brak.

26 marca 2013 roku Stowarzyszenie, na prośbę jednego z radnych, złożyło do Biura RM pismo zawierające korektę wniosków i zapytanie o wyniki analizy drzewostanu;

3 kwietnia 2013 roku przychodzi pismo (podpisane przez Wiceprzewodniczącego RM), w którym jest mowa o „niezależnej ekspertyzie przeglądu drzew na terenie miasta”, która „jest zbieżna tylko co do pięciu wskazanych [przez Stowarzyszenie] drzew.” Dalszych konkretów brak.

Najwyraźniej nieudzielanie konkretnych odpowiedzi jest domeną ludzi „ważnych”, o ponadprzeciętnym poczuciu własnego „ego”. Albo takich, którzy albo nie mają nic do powiedzenia. Albo mają wiele do ukrycia. A czasem wszystko na raz…

W takiej sytuacji trzeba było podrążyć temat…

Przygotowałem zatem indywidualny wniosek o udostępnienie informacji publicznej w sprawie protokołu owej NIEZALEŻNEJ EKSPERTYZY i wniosków pokontrolnych. Tu już musiały paść konkrety.

I padły. Odpowiedź przyszła dość szybko i zawierała szereg dokumentów składających się na ekspertyzę zamówioną przez Urząd Miasta oraz krótki urzędniczy komentarz do tego dokumentu.

Owa niezależna ekspertyza opatrzona była tytułem „Inwentaryzacja drzewostanu na terenie całego Miasta Oleśnicy w celu wytypowania egzemplarzy, które mogą zostać objęte przez Radę Miasta Oleśnicy ochroną pomnikową” i była na tyle „niezależna”, na ile niezależny może być jej autor, p. Marcin Domal – inspektor z Wydziału Środowiska i Rolnictwa Starostwa Powiatowego w Oleśnicy. Ponieważ z treści tego dokumentu nie wynika, że ekspertyza została przeprowadzona w związku ze złożonymi przez Stowarzyszenie wnioskami pomnikowymi i ponieważ zostały w niej ujęte tylko niektóre spośród 31 drzew wytypowanych przez Stowarzyszenie, ale również kilka innych cennych okazów, stwierdzenie p. Wiceprzewodniczącego, że ekspertyza była „zbieżna tylko co do pięciu wskazanych [przez Stowarzyszenie] drzew,” do precyzyjnych nie należy. Zdecydowanie bliższe prawdy jest zdanie, że dotyczyła ona KILKU WYBRANYCH drzew spośród tych wskazanych przez Stowarzyszenie. No ale niech będzie…

Pan inspektor podszedł do sprawy bardzo technicznie i dokonał specjalistycznych pomiarów tych drzew, ocenił ich stan zdrowotny oraz oszacował ich wiek. Okazało się, że niektóre drzewa mają po 150, 200 a nawet 300 lat!

Oto kilka wyjątków z opracowania sporządzonego przez p. Domala:

„Oleśnickie drzewa, proponowane do objęcia ochroną pomnikową, posiadają wysoką wartość przyrodniczą, krajobrazową i dydaktyczną. Są one ciekawymi tworami przyrody ożywionej w zakresie żywotności, zwiększając tym samym różnorodność miejskiego  drzewostanu.”

„Dokonując oceny stanu zdrowotności i przydatności drzewa do dalszego funkcjonowania wykonano pomiar struktury wewnętrznej drewna pierwotnego i wtórnego posługując się przyrządem specjalistycznym – świdrem diagnostycznym Presslera. W wyniku badania struktury drewna nie stwierdzono jakichkolwiek oznak zmian zdrowotnych w jego wnętrzu. Pobrana próbka drewna była zdrowa, bez oznak wypróchnienia.”

„[…] obiekt stanowi okazały twór przyrody ożywionej, wyróżniający się w miejskim krajobrazie naturalnym charakterystycznym pokrojem. Dzięki osiągnięciu imponujących rozmiarów oraz dodatkowo z uwagi na brak innych zwartych skupisk drzew w bezpośrednim jego sąsiedztwie, powoduje, że stanowi on jeszcze bardziej okazalszy obiekt zasługujący na szczególną ochronę swoich walorów przyrodniczych.”

Linki do treści ekspertyzy oraz wszystkich kart ewidencyjnych sporządzonych przez p. Domala znajdują się na końcu tekstu.

Podsumowując: mamy udokumentowane wnioski pomnikowe, stanowiące oddolną inicjatywą grupy mieszkańców Oleśnicy, w przygotowaniu których brał udział pracownik naukowy Wydziału Nauk Biologicznych UWr, prof. dr hab Dariusz Tarnawski; mamy opracowanie inspektora oleśnickiego starostwa, które mówi: tak, na terenie Oleśnicy rosną drzewa, które warto objąć ochroną pomnikową. Wydawać by się mogło, że nie stoi nic na przeszkodzie…

Nic bardziej mylnego! Na przeszkodzie staje aparat urzędniczy. Jeśli coś wydaje się proste i oczywiste, to obowiązkiem służbowym urzędnika jest zagmatwać i sprawić, że już takie oczywiste nie będzie. Oto odpowiedź z Urzędu Miasta:

„Brak w ustawodawstwie jednoznacznych obiektywnych kryteriów przesądzających o tym, że dany obiekt może być uznany za pomnik przyrody, powoduje wiele spornych sytuacji i w wielu przypadkach może budzić kontrowersje oraz stanowić istotną przeszkodę w realizacji niektórych zamierzeń inwestycyjnych. Nie jest obecnie planowane ze strony Urzędu Miasta Oleśnicy objęcie ochroną pomnikową kolejnych drzew na terenie Oleśnicy. […]”

W poprzednim piśmie pan Wiceprzewodniczący RM, w sposób bardzo ogólnikowy i oszczędny w słowach wspominał o „barierach, wywołujących skutki, trudne do określenia w obecnej chwili.” Teraz przedstawicielka magistratu uchyliła rąbka tajemnicy, mówiąc o „istotnej przeszkodzie w realizacji niektórych zamierzeń inwestycyjnych.” Zatem w kategoriach urzędniczych pomnik przyrody to nie forma ochrony przyrody. To tylko problem z zagospodarowaniem terenu, na którym pomnik przyrody rośnie. Cytowane stwierdzenie urzędniczki to szyfr, który należy odczytywać tak: miasto nosi się z zamiarem sprzedaży którejś z działek, na której rośnie drzewo-kandydat na pomnik przyrody, a ustanowienie pomnika przyrody obniżyłoby atrakcyjność tej działki.

O jaką działkę chodzi?

Można się domyślać… Zdecydowana większość z wytypowanych drzew rośnie albo w pasie drogowym, albo w parkach, albo na terenie ścisłej zabudowy miejskiej. Tylko jedno rośnie na działce atrakcyjnej pod względem inwestycyjnym: dużej, przestrzennej i niezagospodarowanej – w sam raz pod zabudowę deweloperską albo pod budowę kolejnego marketu. Jest to drzewo, od którego rozpoczęliśmy naszą inicjatywę pomnikową, a więc Dąb Dragonów rosnący w podwórzu zabytkowej kamienicy przy ul. Lwowskiej 25/29. Według opracowania ma ono 208 lat, 300 cm obwód pnia, 18 m wysokości i 24 rozpiętości korony – „[…] ze względu na swoje imponujące rozmiary oraz wzorcowe wymiary odgrywa szczególne znaczenie w ekosystemie miasta.” A przypuszczenia te uprawdopodabnia fakt, że w podobny sposób pozbyto się równie wiekowych drzew bliskim sąsiedztwie Dębu Dragonów, które  najwyraźniej stanowiły „istotną przeszkodę” przy budowie Oleśnickiego Centrum Biznesu „Feniks”. Czy podobny los czeka Dąb Dragonów?

DĄB DRAGONÓW

Inicjatywa pomnikowa wyszła z dołu – od mieszkańców. Inicjatywa znalazła poparcie specjalisty – profesora nauk biologicznych, dr hab. Dariusza Tarnawskiego. Inicjatywa spotkała się z dużym zainteresowaniem i poparciem ze strony mieszkańców na zorganizowanej przez nas konferencji. Słuszność inicjatywy została potwierdzona przez ekspertyzę wykonaną na polecenie Urzędu Miasta Oleśnicy, za którą Urząd prawdopodobnie sam zapłacił. Ale okazuje się, że dla Urzędu Miasta to wszystko nic nie znaczy. Urzędnik zdaje się mówić: tak, drodzy mieszkańcy, macie rację, ale my i tak zrobimy swoje! Bez konsultacji z mieszkańcami, bez porozumienia. Autorytatywnie stwierdzono, że żaden (!!!) spośród tych 200- i 300-letnich okazów nie zasługuje szczególną ochronę prawną!

A najgorsze w tym wszystkim jest to, że prezydium Rady Miasta – Przewodniczący – zamiast cieszyć się, że jest inicjatywa która pochodzi od ich wyborców, zamiast jej patronować i wspierać ją, okopuje się na stanowisku Urzędu Miasta, które pozbawione jest jakiejkolwiek logicznej argumentacji. I w sposób zupełnie bezpodstawny (wręcz niedorzeczny) powołuje się na opinię Porozumienia Radnych Rady Miasta VI kadencji, który to twór (???) nie ma żadnych uprawnień do wydawania takich orzeczeń.

Jak to kiedyś stwierdził jeden z oleśnickich radnych: „Burdel, a nie demokracja!” Zgadzam się w zupełności!


Oto linki do treści opracowania autorstwa p. Marcina Domala:

  1. Tekst opracowania
  2. wierzba Anna Zofia Wilhelmina (podzamcze)
  3. buk Konrad III Stary (podzamcze)
  4. lipa Elżbieta Magdalena (park przy ul Wałowej)
  5. buk Karol II (park przy ul. Wałowej)
  6. Dąb Dragonów (ul. Lwowska)
  7. Szpaler Platanów (ul. Brzozowa)
  8. Jesion Spalicki (park przy ul. Kopernika)
  9. platan Jaś (teren przy Przedszkolu nr 1)
  10. Dąb św. Anny (ul. Cieszyńskiego/Kilińskiego)
  11. Dąb Strażnika Bramnego (ul. Wałowa)
  12. lipa Helma (pl. Książąt Śląskich)
11 Maj

Urzędowa wymiana pism, czyli co Przewodniczący RM wiedzieć powinien

pismo

Jakiś czas temu opublikowałem list Przewodniczącego Rady Miasta, będący odpowiedzią na zorganizowaną przez Stowarzyszenie DLA OLEŚNICY inicjatywę pomnikową pod hasłem „Pomnik przyrody, świadek historii”. Niniejszym pragnę poinformować, że korespondencja z Radą Miasta trwa w najlepsze. I jest coraz ciekawiej!

Po ostatnim liście Przewodniczącego Rady Miasta zapanowała wiekopomna długa cisza. Ja milczałem – znacząco – w oczekiwaniu na wyniki analizy drzewostanu na terenie miasta, którą to zapowiedział pan Przewodniczący. Powód milczenia pana Przewodniczącego nie jest oficjalnie znany, ale mogę się domyślać, że milczał z nadzieją, że o pomnikach zapomnimy i że nikt nie będzie wracał do tego niewygodnego tematu. Albo po prostu nie miał nic do powiedzenia… Ale nie, pan Przewodniczący ZAWSZE MA COŚ DO POWIEDZENIA, o czym można się przekonać co miesiąc na posiedzeniu Rady Miasta.

I tak sobie trwaliśmy w tym błogim milczeniu…

W tak zwanym międzyczasie zgłosił się do nas radny Wiesław Piechówka z prośbą o korektę złożonych już wniosków, bo podobno wśród wytypowanych przez nas drzew znalazły się „samosiejki”, których system korzenny miałby poważnie zagrażać konstrukcji Zamku Książęcego. By zatrzymać ten proces, należałoby owe samosiejki powycinać. Wbrew panującemu w urzędzie przekonaniu ekoterrorystami nie jesteśmy, więc do wniosku radnego się przychyliliśmy i korekty wniosków dokonaliśmy. A ponieważ od ostatniego (bardzo oszczędnego w treści) pisma pana Przewodniczącego minęło już grubo ponad pół roku, postanowiliśmy skorzystać z okazji i zapytać, jakie są wyniki owej analizy drzewostanu. Przygotowaliśmy więc kolejne pisemko, które złożyliśmy do Biura RM w dniu 26 marca 2013 roku. I tym samym jednostronnie zerwaliśmy ten niepisany pakt milczenia z cichą (!!!) nadzieją, że uda nam się cokolwiek dowiedzieć.

Odpowiedź, którą otrzymaliśmy już po kilku dniach, nie wróży dobrze. Wyłania się bowiem z niej niepokojący obraz organu samorządowego kierowanego przez osoby niekoniecznie kompetentne, zagubione wśród przepisów prawa i niekoniecznie świadome praw obywateli i swoich własnych obowiązków; organu, w którym rolę wyroczni pełni tajemniczy twór pod nazwą „Porozumienie Radnych Rady Miasta VI kadencji.”

Po kolei:

w swoim krótkim, jakże oszczędnym w słowach piśmie, pan Wiceprzewodniczący wspomina o owej ekspertyzie (analizie) przeglądu drzew, którą rzekomo zlecił Urząd Miasta, a do której inspiracją były złożone przez nas wnioski. I wszystko dobrze, gdyby nie to, że autor pisma nie podaje żadnych konkretów. Kto, kiedy i jak wykonał tę ekspertyzę? Jakie były jej wnioski? Co zawierał protokół z tej ekspertyzy? Niestety pan Wiceprzewodniczący, sam fakt ekspertyzy potraktował w sposób raczej zdawkowy i nie uraczył nas konkretami. Dlaczego? Może były niewygodne?

Idziemy dalej:

„(…) niecelowym jest przygotowywanie uchwał, które mogą powodować, że zostaną stworzone bariery, wywołujące skutki, trudne do określenia w obecnej chwili.”

To bardzo niefrasobliwe stwierdzenie pana Wiceprzewodniczącego, którym w dodatku zaprzecza swoim zapewnieniom o poszanowaniu i dbałości o stan przyrody. Skoro zapisy ustawy o ochronie przyrody kojarzą się panu Wiceprzewodniczącemu tylko z „barierami” i ich „trudnymi do przewidzenia skutkami”, to wszyscy pogratulujmy panu Wiceprzewodniczącemu wyjątkowej świadomości ekologicznej i stanu wiedzy na temat ochrony przyrody. Owszem, ustawa nakłada pewne ograniczenia, ale w zamierzeniu ustawodawców mają one bardzo konkretny cel: chronić przyrodę, chronić konkretne okazy przyrody ożywionej (i nieożywionej) przed niszczycielską, często bezmyślną i krótkowzroczną działalnością człowieka. Czy taka prawna, formalna ochrona pomnika przyrody nie jest przejawem SZCZEGÓLNEJ dbałości o stan przyrody, o której zapewnia nas pan Wiceprzewodniczący?

W tym samym akapicie pan Wiceprzewodniczący pisze bardzo ciekawe zdanie:

„Powyższe, podzielają radni, z Porozumienia Radnych Rady Miasta VI kadencji.”

Czymże jest mityczne „Porozumienie Radnych Rady Miasta VI kadencji”, że występuje w roli OPINIODAWCY wniosków złożonych przez mieszkańców Oleśnicy? Wydaje mi się, że poza samymi zainteresowanymi, niewiele jest osób, które potrafiłyby jednoznacznie odpowiedzieć na tak postawione pytanie. Mam tu na myśli również dziennikarzy oleśnickich mediów, którzy dość często używają stwierdzenia „Porozumienia Radnych”, jednak bez wnikania, czym owo porozumienie jest. Chyba łatwiej powiedzieć CZYM „Porozumienie Radnych Rady Miasta VI kadencji” NIE JEST. Otóż według naszej najlepszej wiedzy, twór zwany „Porozumieniem Radnych” nie ma żadnego umocowania w Ustawie o samorządzie gminnym z dnia 8 marca 1990 roku. Nie jest również żadnym statutowym organem ani miasta, jako jednostki samorządu terytorialnego, ani rady miasta, jako organu kontrolnego i uchwałodawczego. Nie jest też żadnym stowarzyszeniem ani formalną organizacją posiadającą osobowość prawną. Jakim prawem zatem osoba kierująca pracami Rady Miasta powołuje się na „Porozumienie Radnych” i jego opinię w sprawie, w której która należy do wyłącznych właściwości samej Rady Miasta, a nie pewnej – nawet nie wiadomo, czy formalnej – grupy radnych występujących pod wspólnym szyldem „Porozumienia”? Czy tzw. „Porozumienie” może w ogóle występować jako opiniodawca w jakiejkolwiek sprawie? Czy jego opinie mogą być wiążące? Z tymi pytaniami należy zwrócić się do kierownictwa Rady Miasta. Choć akurat po szefostwie Rady Miasta można się spodziewać każdej, nawet najbardziej niedorzecznej odpowiedzi. W imię tzw. „wyższych celów”, oczywiście!

I na koniec szczegóły techniczne.

Kodeks Postępowania Administracyjnego, obowiązujący również Przewodniczącego Rady Miasta mówi wyraźnie, iż organ właściwy do załatwienia wniosku powinien załatwić wniosek

„bez zbędnej zwłoki, nie później jednak niż w ciągu miesiąca.” (Art 244 § 1.)

„W razie niemożności załatwienia wniosku w terminie (…) właściwy organ obowiązany jest w tym terminie zawiadomić wnioskodawcę o czynnościach podjętych w celu rozpatrzenia wniosku oraz o przewidywanym terminie załatwienia wniosku.” (Art 245)

Wnioski o objęcie drzew ochroną pomnikową złożyliśmy 13 czerwca 2012 roku. Pierwsze pismo, o tym, że nasze wnioski zostały przesłane do Urzędu Miasta, dostaliśmy – po ustnym napomnieniu – 30 sierpnia 2012 roku, a więc po 11 tygodniach od złożenia wniosków. Kolejne pismo – z przypomnieniem, że wciąż nie otrzymaliśmy konkretnej odpowiedzi na nasze wnioski – złożyliśmy do Biura Rady Miasta w dniu 26 marca 2013 roku. Odpowiedź, której obszerne cytaty właśnie zamieszczam – otrzymaliśmy 4 kwietnia 2013 roku. Minęło zatem prawie 10 miesięcy od złożenia wniosków. W żadnym z pism nie zostaliśmy poinformowani o przewidywanym terminie załatwienia wniosków. Opieszałość kierownictwa Rady Miasta jest ewidentna. Ale oczywiście Wiceprzewodniczący bezkrytycznie nie zauważa problemu, czym tylko potwierdza swoją niewiedzę na temat obowiązującego go prawa.

No cóż… W przypadku przeciągających się spraw każdemu przysługuje prawo złożenia skargi do wojewody. Do tej pory nie korzystaliśmy, ale jeśli sytuacja będzie się powtarzać, to kto wie…?

Kolejne pismo Stowarzyszenia zostało złożone wczoraj w Biurze Rady Miasta. Choć trzeba przyznać, że korespondencja z ludźmi, którzy używają niedorzecznych i często bezpodstawnych argumentów, do łatwych nie należy. Rzeczowe, konkretne argumenty toną w potoku słów pozbawionych treści, płynącym ze strony osób, które stanowią prawo w naszym mieście i nie dopuszczają do siebie myśli o obywatelskiej inicjatywie uchwałodawczej.