1 Lut

Prawie wszystko o oleśnickich śmieciach. Część 2: umowy

Dziś dalszy ciąg cyklu pod roboczym tytułem: „Wszystko, co chcielibyście wiedzieć na temat oleśnickiego systemu śmieciowego, ale boicie się zapytać. Albo nikt Wam tego jeszcze nie powiedział”. Tym razem na tapetę biorę umowy pomiędzy Urzędem Miasta Oleśnica a MGK sp. z o.o.

Umów z MGK w ramach „nowego” systemu śmieciowego Urząd Miasta Oleśnica podpisał kilka:
1. umowa z dnia 1 lipca 2013 na odbiór i transport odpadów komunalnych w lipcu 2013 roku;
2. umowa z dnia 1 lipca 2013 na zagospodarowanie odpadów komunalnych w 2013 roku;
3. umowa z dnia 2 sierpnia 2013 na odbiór i transport odpadów komunalnych w okresie od sierpnia 2013 do końca czerwca 2015 roku;
4. umowa z dnia 31 grudnia 2013 na zagospodarowanie zmieszanych odpadów komunalnych w 2014 roku;
5. umowa z dnia 31 grudnia 2013 na zagospodarowanie odpadów komunalnych zbieranych selektywnie w 2014 roku.

Po krótce, żeby przybliżyć co się działo w „śmieciowym” temacie:

Umowa nr 3 została zawarta na podstawie przetargu na odbiór i transport odpadów, w którym startowało dwóch oferentów: MGK i WPO ALBA. ALBA zaproponowała kwotę 4 009 824 PLN, natomiast MGK – 1 711 218,96 PLN i wygrała. Początkowo przetarg ten został oprotestowany przez ALBĘ, a ponieważ terminy nagliły, dlatego też konieczne było ogłoszenie KOLEJNEGO przetargu na odbiór i transport odpadów w lipcu 2013. Okazało się, że w tym przetargu MGK była jedynym oferentem – stąd umowa nr 1, opiewająca na kwotę 75 600 PLN. Ostatecznie protest ALBY został oddalony, a z MGK podpisano umowę nr 3. Jednak zamieszanie z przetargiem na odbiór i transport odpadów spowodowało, że formalne wprowadzenie w życie ustawy śmieciowej w Oleśnicy zostało odroczone do sierpnia, co wiązało się również z tym, że mieszkańcy mieli przez cały lipiec utrudnione warunki segregacji (brak odpowiednich pojemników na śmieci). Ale mimo to, musieli już od lipca mieli płacić stawki 13/20 złotych, tak jakby system śmieciowy działał bez opóźnień.

Umowa nr 2 na zagospodarowanie odpadów komunalnych została zawarta bez przetargu (!!!). Czas jej obowiązywania to 1 lipca – 31 grudnia 2013, a kwoty w niej figurujące to:

298,14 PLN za zagospodarowanie 1 tony odpadów zmieszanych i biodegradowalnych;
150 PLN za zagospodarowanie 1 tony odpadów zbieranych w sposób selektywny.

Po wygaśnięciu tej umowy zawarto dwie kolejne – również bez uprzedniego przetargu (!!!), obie na zagospodarowanie odpadów – odpowiednio: zmieszanych (umowa nr 4) oraz segregowanych i biodegradowalnych (umowa nr 5). Tym razem miasto zobowiązało się płacić:

349,15 PLN za zagospodarowanie 1 tony odpadów zmieszanych;
162 PLN za zagospodarowanie 1 tony odpadów zbieranych w sposób selektywny i biodegradowalnych.

Pierwszą rzeczą, która przyszła mi na myśl po uzyskaniu treści tych umów z Urzędu Miasta, było pytanie: dlaczego w 2013 roku była jedna umowa (nr 3) na zagospodarowanie – wspólna dla śmieci zmieszanych i segregowanych, tylko z wymienionymi stawkami dla poszczególnych frakcji, natomiast na 2014 rok podpisano dwie oddzielne umowy (nr 4 i nr 5), jedna na odpady zmieszane, druga na odpady segregowane i biodegradowalne? Nie mam żadnych wątpliwości, że obowiązujący stan prawny taki podział dopuszcza. Ale po co? Tym bardziej, że ich treści – poza samym podziałem i stawkami – nie różnią się praktycznie niczym. Jedyną, jakże drobną różnicą, jest ewidentna pomyłka w §5 punkcie 3. umowy nr 4, w którym mowa jest o wysokości i terminach płatności na rzecz MGK. Drobiazg, ale przez sito miejskich prawników i księgowych przeszedł…

Dużo ciekawsze jest „przekwalifikowanie” odpadów biodegradowalnych. W roku 2013 odpady biodegradowalne były wrzucone do tej samej – droższej – kategorii, co odpady zmieszane. W 2014 roku te same odpady, wraz z odpadami segregowanymi, należą już do kategorii tańszej. Co ciekawe: owo „przekwalifikowanie” odpadów biodegradowalnych nie wynika z samej treści umowy nr 5, ale z załącznika nr 5 do tej umowy, który zawiera kalkulację sporządzoną przez zarząd MGK sp. z o.o. W samej treści umowy umowy nr 5, ani w treści umowy nr 4, nie ma ani słowa (!!!) o płatności za zagospodarowanie odpadów biodegradowalnych.

Nie wiem, jak wygląda sprawa takiego swobodnego przerzucania odpadów biodegradowalnych – z jednej, droższej kupki do drugiej, tańszej – pod względem formalno-prawnym. Przecież, logicznie rzecz biorąc, sposób ich zagospodarowania w roku 2013 był taki sam, jak w roku obecnym. I w roku 2013 miały taki sam wpływ na środowisko, jak w roku 2014. Tu przydałaby się opinia jakiegoś prawnika.

Kolejne spostrzeżenie: obie kalkulacje sporządzone przez zarząd MGK sp. z o.o. na potrzeby zarówno umowy nr 4 (załącznik nr 5 tejże), jak i umowy nr 5 (załącznik nr 5 tejże), opatrzone są datą 14 października 2013 roku. Moim zdaniem oznacza to tyle, że już wówczas planowane były ruchy w kierunku zmiany stawek opłat śmieciowych, wnoszonych przez mieszkańców Oleśnicy. Może w obliczu listopadowych wyborów samorządowych? Wcale niewykluczone. A jeśli tak, to mielibyśmy dowód na to, że to władze miasta (które jest przecież jedynym udziałowcem spółki MGK), a przede wszystkim burmistrz, traktują sprawę opłat za śmieci w kategoriach politycznych, a nie jacyś tajemniczy „śmieciowi oponenci”.

Do tego wszystkiego dochodzą jeszcze warunki, w których umowy na zagospodarowanie odpadów (nr 2, nr 4 i nr 5) zostały podpisane. Jak pokazałem w poprzednim wpisie, w takim Bierutowie, w którym zorganizowany był przetarg, w obliczu którego MGK musiało wysunąć konkurencyjną ofertę, miasto płaci relatywnie mniej, niż Oleśnica, w której umowa na zagospodarowanie odpadów z MGK została zawarta w warunkach bezprzetargowych. Co w efekcie może mieć istotny wpływ na koszty ponoszone przez mieszkańców.

Mówcie, co chcecie, ale konkurencja wymusza przedstawienie korzystniejszej oferty. Gdy konkurencji brak, płacimy tyle, ile sobie MGK zażyczy…

Damian Siedlecki

Damian Siedlecki

Oleśniczanin z wyboru i zamiłowania.

More Posts - Website

Follow Me:
TwitterFacebookGoogle PlusYouTube

5 myśli na temat “Prawie wszystko o oleśnickich śmieciach. Część 2: umowy

    1. Panie Zdzisławie,
      mieszkańcom Nakła mieszkańcy Oleśnicy mogą tylko pogratulować samorządowców, otwartości ich umysłów i umiejętności perspektywicznego myślenia, w którym to mieszkaniec stoi na pierwszym miejscu, a nie Burmistrz i jego polityczne interesy. W Oleśnicy władza odwraca się do mieszkańców zadkiem, a każdy, który ośmiela się zakwestionować decyzje Nieomylnego, uznawany jest za „śmieciowego OPONENTA”.
      Chętnie dowiedziałbym się nieco więcej o nakielskich rozwiązaniach…
      Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *