6 Paź

Pan Burmistrz i jego "sojusznicy"

Burmistrz Oleśnicy rzucił się dziś na mnie… trzy razy! Za każdym razem ze skrzynki pocztowej.
Za pierwszym razem, gdy zobaczyłem „list” zaadresowany „do: Mieszkańców Oleśnicy”, pomyślałem – MIŁO. Było miło, dopóki nie zajrzałem do środka. A tam – Pan Burmistrz w pozie do złudzenia przypominającej tę z jego prywatno-służbowej strony internetowej (pewnie ta sama sesja zdjęciowa) apeluje do mnie, abym w najbliższych wyborach zagłosował na „naszych sojuszników” i nazywa tych „sojuszników” po imieniu. Jak się okazuje, sojusznik jest jeden, ale za to DWOJGA NAZWISK…
Za drugim razem – z „gazety”. „Gazeta” miała banalny tytuł: „Gazeta Informacyjna”. Niestety nie można  było tam znaleźć lokalnych „informacji” z powiatów oleśnickiego, górowskiego, wołowskiego, wrocławskiego, średzkiego, milickiego, strzelińskiego, trzebnickiego i oławskiego. Otóż zadaniem „Gazety Informacyjnej” było poinformowanie wyborców na kogo zagłosują tamtejsze władze samorządowe w wyborach do Senatu. Wybór Pana Burmistrza padł na kandydata z tej samej opcji politycznej, co wspomniany wyżej „sojusznik”. Obaj nie mają nic wspólnego z Oleśnicą.
Trzeci materiał miał najbardziej prozaiczny charakter: zwykła ulotka wyborcza. Za to Pan Burmistrz w doborowym towarzystwie Premiera RP i Marszałka Sejmu znów udziela poparcia „sojusznikowi”. Sam „sojusznik” przedstawia swój program, ale nie ma w nim ani słowa o Oleśnicy.
Po tych trzech razach boję się zajrzeć do lodówki, żeby czasem nie natknąć się na Pana Burmistrza nawołującego do głosowania na „sojuszników”.
Doprawdy, dziwię się Panu Burmistrzowi, że dał się wciągnąć w kampanię wyborczą i użyczył swojego wizerunku na potrzeby partii politycznej. W moich oczach już w zeszłym roku utracił opinię samorządowca niezależnego, niezwiązanego z żadną opcją polityczną, nawet jeśli nie posiada partyjnej legitymacji. Teraz, z listu adresowanego do mieszkańców Oleśnicy, dowiedzieć się mogą o tym wszyscy. Co go skłoniło do takiej postawy? On jeden raczy wiedzieć.
Natomiast w jednym trzeba przyznać Panu Burmistrzowi rację. Udzielając swego poparcia kandydatowi niezwiązanemu z Oleśnicą pokazał, iż jego zdaniem, oleśniccy kandydaci w ogólnopolskim wyścigu na Wiejską się nie liczą. Co ciekawe – nie pomógł nawet swojemu wieloletniemu (można by powiedzieć „etatowemu”) zastępcy, który z lokalnych kandydatów ma chyba najlepszą pozycję wyjściową. I nie pomogą tutaj żadne lokalne sojusze i deklaracje, czy inne teatralne gesty wykonywane pod publiczkę:  niemoc i miałkość oleśnickich kandydatów jest godna pożałowania. Pan Burmistrz wybrał „sojusznika”, który, jak wynika materiałów, miałby pomóc Panu Burmistrzowi w zdobyciu oleśnickiego zamku. Zastanawiam się, jakąż to siłą sprawczą dysponuje ów „sojusznik”?!? Region miał już wielu parlamentarzystów i żaden z nich nie pomógł Panu Burmistrzowi w przejęciu zamku. Więc kimże jest „sojusznik” i dlaczego jest „sojusznikiem” na odległość? Czy w czasie kończącej się kampanii wyborczej raczył był chociaż odwiedzić Oleśnicę i osobiście zabiegać o głosy oleśniczan?
A że „sojusznik” jest typowym partyjnym funkcjonariuszem… To już inna sprawa…

Zbieżne:

Damian Siedlecki

Damian Siedlecki

Oleśniczanin z wyboru i zamiłowania.

More Posts - Website

Follow Me:
TwitterFacebookGoogle PlusYouTube

Jedna myśl na temat “Pan Burmistrz i jego "sojusznicy"

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *